Sejm i Senat szczelnie otoczone przez barierki i policję. Dziennikarze zamknięci w budynku

Po tym jak grupa demonstrujących z Obywateli RP próbowała wedrzeć się na teren Sejmu, obowiązuje zakaz opuszczania budynków parlamentu - informuje obecny na miejscu reporter radia TOK FM.

Drzwi Senatu zostały na kilkadziesiąt minut zamknięte po tym jak grupa protestujących próbowała dostać się do budynków parlamentu. W Senacie zostali zamknięci m.in. dziennikarze i pracownicy instytucji. Dziennikarze pierwotnie otrzymali informację, że "jeszcze długo nie będzie można wyjść". 

Po jakimś czasie drzwi zostały otwarte, ale z zastrzeżeniem, że po wyjściu już się do budynku nie wróci. - Straż Marszałkowska wypuszcza już z Sejmu, ale z zastrzeżeniem, że dziś w nocy może być problem z ponownym wejściem. Chodzi o to, by strażnicy nie mylili dziennikarzy i pracowników z osobami, która próbują bez przepustek wejść na teren parlamentu - informuje Roch Kowalski z TOK FM.

Co się dzieje pod Sejmem?

Na ulicy Wiejskiej protestuje grupa kilkudziesięciu osób. Część osób wdarła się za barierki, które wczoraj rozstawiono na ulicy, wokół budynków parlamentu. Grupa ta siedzi przy szlabanie w obstawie policji. W rękach trzymają baner "Naszych praw nie oddamy, zabrane - odbierzemy".

Pozostali raz na jakiś czas forsują barierki, a policja przerzuca ich z powrotem. Kilku osobom udało się przedrzeć przez ochronę policji. Ostatecznie zostali jednak przegonieni na drugą stronę, od ulicy Górnośląskiej. 

Szef Kancelarii Senatu poinformował na Twitterze, że za forsowanie ogrodzenia protestujący narażają się na odpowiedzialność karną z artykułu 193 kk, który brzmi: "Kto wdziera się do cudzego domu, mieszkania, lokalu, pomieszczenia albo ogrodzonego terenu albo wbrew żądaniu osoby uprawnionej miejsca takiego nie opuszcza, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku".

Goście posłów nie wejdą

W ciągu dnia marszałek Sejmu Marek Kuchciński zdecydował o ograniczeniu wstępu do budynków parlamentu w najbliższym tygodniu. Do 21. lipca zawieszono wydawanie jednorazowych kart wstępu, z których korzystają goście posłów lub klubów.

To zarządzenie marszałka, które - jak czytamy na stronach Sejmu - ma zapewnić spokój i porządek na terenach i w budynkach pozostających w zarządzie Kancelarii Sejmu. Ograniczenia nie dotyczą dziennikarzy. Ci będą mogli wchodzić na teren kompleksu sejmowego na normalnych zasadach, czyli na podstawie przepustek stałych, okresowych i jednorazowych.

Jak podał Sławomir Neumann z PO, może chodzić o to, by zablokować wysłuchanie publiczne dot. ustaw o sądach, w którym mają wziąć udział I prezes SN prof. Małgorzata Gersdorf i były prezes TK prof. Andrzej Rzepliński. 

Najbliższe posiedzenie Sejmu jest planowane od 18. do 20. lipca.

Więcej o: