Skazani za zabójstwo i oszustwa pracowali poza więzieniem. Uciekli, bo nikt ich nie pilnował

Dwóch mężczyzn uciekło z więzienia we Włocławku. Jeden z nich odsiadywał wyrok za zabójstwo, drugi za oszustwa i kradzieże. Od blisko dwóch miesięcy trwają poszukiwania więźniów.

Jak ustaliła Rzeczpospolita, skazani pracowali na terenie Cmentarza Komunalnego we Włocławku oraz w Przedsiębiorstwie Przetwórstwa Owocowo-Warzywnego Dawtona w Lipnie. 

Do pracy bez konwoju 

Dlaczego zostali skierowani do pracy bez konwoju? Rzecznik włocławskiego zakładu karnego wyjaśnia, że osadzeni „spełniali wymogi". Dodaje również, że ustalono, że przyczyną ucieczki mężczyzn był nieprawidłowy nadzór sprawowany przez kontrahenta zewnętrznego. 

Oddalenie, nie ucieczka

Co ciekawe, więźniowie nie zostali odnotowani jako uciekinierzy. Bo - jak tłumaczy zakład karny - jeśli skazany pracuje poza terenem więzieniem dla jakiejś firmy i ucieknie, to nie jest to ucieczka, tylko oddalenie. 

Jak to możliwe, że do pracy bez nadzoru został skierowany więzień skazany za zabójstwo? Zakład karny odmawia wyjaśnień, powołując się na ochronę danych osobowych. 

W minionym miesiącu w ramach rządowego programu „Praca dla więźniów" w całej Polsce pracowało ponad 30 tys. skazanych. 

Więcej o: