Doradca prezydenta i Waszczykowskiego o wizycie Trumpa: Polska będzie stawiana za przykład

- Polska jako "koń trojański w USA w Europie" to stara rosyjska narracja. Od 1945 r. jesteśmy "agentami CIA" - to nonsens, ale czasami odżywa - mówi Gazecie.pl prof. Przemysław Żurawski vel Grajewski, doradzający prezydentowi Andrzejowi Dudzie i ministrowi Witoldowi Waszczykowskiemu.

Jacek Gądek: Gdyby miesiąc temu ktoś panu powiedział, że Donald Trump drugą swoją wizytę w Europie złoży akurat w Polsce, to by pan uwierzył?

Prof. Przemysław Żurawski vel Grajewski*: Powiedziałbym, że byłaby to zaskakująco dobra wiadomość. Rzecz mało prawdopodobna, ale możliwa. Całe szczęście, że okazała się prawdą.

Póki co Donald Trump nie wygłosił dużego, ważnego przemówienia o polityce zagranicznej. W Warszawie będzie dobra okazja?

- Mamy na to nadzieję. Prezydent USA mówił już publicznie o wycinkach tej polityki. Myślę więc, że w Polsce będzie rysował swoją politykę wobec tej części Europy i skoncentruje się na wzmocnieniu flanki wschodniej NATO, zagrożeniu ze strony Rosji, spoistości NATO i relacjach transatlantyckich. Prawdopodobnie wskaże też na energetyczny wymiar bezpieczeństwa.

Zwłaszcza eksport amerykańskiego gazu do Polski?

- Mamy nową politykę USA. Polega ona na uwolnieniu swoich zasobów energetycznych i ich eksportowaniu. To łamie rosyjski monopol w Europie, co dla nas jest oczywiście bardzo korzystne.

Jakie są oczekiwania polskiego MSZ wobec tej wizyty?

- Już sam fakt tej wizyty jest bardzo ważny. Podkreśla rolę Polski jako istotnego sojusznika Stanów Zjednoczonych i solidnego partnera w ramach NATO. Polska będzie promowana, bo zwiększamy swoje wysiłki wojskowe - tak przez rosnące wydatki na armię, jak i zwiększanie możliwości bojowych. Polska będzie więc stawiana za przykład innych państwom NATO.

Ale ta wizyta to też udział Trumpa w szczycie Trójmorza.

- I to pokazuje wsparcie Trumpa dla tej polskiej przecież koncepcji. Ponadto przyjazd prezydenta USA do Warszawy to kontrapunkt dla polskich relacji z rdzeniem Unii Europejskiej - z Francją i Niemcami.

W Europie nie brakowało głosów niezadowolenia, że Trump wygrał wybory...

- ...i była to reakcja skrajnie nieprofesjonalna. Wręcz doszło do histerii i to nim Trump zaczął realnie rządzić. Dyplomacja nasza i państw regionu na szczęście uniknęły takiego błędu.

W propagandzie antyamerykańskiej Stany Zjednoczone są czasami przedstawiane jak Rosja carska, gdzie carem jest prezydent. Jednak to nie sam prezydent kreuje politykę państwa. Widać to choćby w decyzji Senatu USA, który przegłosował kolejne sankcje wobec Rosji i europejskich firm, które współpracują przy budowie Nord Stream II - to impuls do zaostrzenia polityki USA wobec Moskwy. W ten sposób Amerykanie zaczynają wyprowadzać nowe polityczne uderzenie przeciwko Rosji.

Jeśli Trump nie wspomni w Warszawie o art. 5 traktatu o NATO, to będzie pan zawiedziony?

- Tak - byłbym zawiedziony. Nie przewiduję jednak, by Trump o nim milczał. Nie ma powodu, aby uchylać się od deklaracji słownych, bo milczenie tylko daje pożywkę do spekulacji, że to coś znaczy. Tymczasem mamy decyzję o przedłużeniu obecności wojskowej USA na wschodniej flance NATO poza rok 2018 i o przysłaniu kolejnej brygady pancernej do Europy. To mówi głośniej o intencjach USA niż deklamacje o artykule 5.

Milczenie Trumpa znaczy bowiem tyle, że on dopiero uczy się retoryki dyplomacji, jego czyny mówią jednak wyraźniej niż słowa.

Nie chodzi o to, aby art. 5 odmieniać przez wszystkie przypadki, ale o budowanie realnej siły, która odstrasza Putina. Rosjanie odbierają czyny, a nie słowa.

Co musi się zdarzyć w czasie tej wizyty, aby uznał pan, że jest sukcesem?

- Oczekujemy podkreślenia spoistości wojskowej NATO i zaangażowania USA w jego obronę, a więc także obronę Polski i wschodniej flanki sojuszu. Być może padną deklaracje o Rosji i agresywnej rosyjskiej polityce w naszej części Europy.

Będzie wracać opinia, że Polska jest "koniem trojańskim USA w Europie"?

- To stara rosyjska narracja. Byliśmy już "sługami jezuitów", "agentami jakobinów", "lokajami Napoleona", "agentami Garibaldiego", "psem łańcuchowym Ententy", "bękartem traktatu wersalskiego", a potem braliśmy udział w "niecnym spisku mocarstw imperialistycznych przeciwko pokojowi zapewnionemu przez porozumienie ZSRR i III Rzeszy". A od 1945 r. jesteśmy "agentami CIA". To nonsens, ale czasami odżywa.

Jeśli ktoś chce dołączyć w oskarżaniu Polski do towarzystwa Iwana Groźnego, Katarzyny II, Mikołaja I, Michaiła Katkowa (polakożercy z 1863 r.), Lenina, Trockiego, Stalina i Hitlera, to jego problem.

Podkreślanie przez Trumpa, że oto Polska jest prymusem wśród europejskich państw NATO, bo zwiększa wydatki na armię, to nie będzie - może wbrew woli - wbijanie klina między nas a inne państwa NATO, które nie chcą wykładać kolejnych miliardów na zbrojenia?

- Ale to już nie nasz problem.

Polska uznaje zagrożenie z Rosji za poważne. Bylibyśmy krajem niewiarygodnym, gdybyśmy mówili o rosnącym niebezpieczeństwie, a sami nie wyciągali z tego wniosków. Gdybyśmy cięli wydatki na armię, a nie je zwiększali, to bylibyśmy w swych alarmach i prośbach o sojusznicze wsparcie niepoważni.

"Make NATO great again" - takie hasło będzie przyświecać przyjazdowi Trumpa?

Może "make american leadership great again" (uczynić amerykańskie przywództwo znów wielkim - red.). Nie wiem, jakich słów będzie używał prezydent Trump, ale może będzie wzmacniał presję na sojuszników z NATO, poprzez wskazywanie tych, którzy zobowiązań nie dochowują. NATO powinno być potężne, ale nie tylko na koszt USA. Wszyscy powinni wnosić stosowny wkład na rzecz wspólnej obrony. W tym względzie stanowiska Polski i USA są identyczne.

Czy temat wiz dla Polaków wyjeżdżających do USA wróci? Kiedyś to był stały punkt w rozmowach Warszawy z Waszyngtonem.

- Powiem brutalnie: ten temat odzwierciedla poziom intelektualny działaczy Związku Młodzieży Socjalistycznej i polityków późnego PRL, czyli władzy SLD z lat 2001-05.

Hasło szybkiego zniesienia wiz miało usprawiedliwiać udział Polski w operacji wojskowej w Iraku (2003 r.). Polska jednak nie wysłała swoich żołnierzy na wojnę, by kilkadziesiąt tysięcy Polaków mogło polecieć za Ocean i znaleźć tam pracę na czarno. Polityka wizowa jest nieistotna dla geopolitycznej pozycji Polski.

Poza tym po otwarciu rynków pracy UE przed Polakami i wylaniu się emigracyjnej fali, wizy do USA jeszcze straciły na znaczeniu. Jesteśmy w innym miejscu niż 14 lat temu. A - po drugie - nie jest to nawet kompetencja prezydenta USA.

Ktoś i tak pewnie będzie podnosił temat wiz argumentując, że USA nas wykorzystują, a w zamian nawet wiz nie znoszą. Ale to już element propagandy, która Polsce nie służy.

Czy istnieje strategiczny polsko-amerykański sojusz, czy to iluzja?

- Na politykę należy patrzeć jak na film, a nie jak na fotografię. Czy teraz istnieje? Tak. Jest rozbudowywany i wzmacniany - ten sojusz ma dużą szansę na osiągniecie wysokiego pułapu, który od lat był naszym planem. Odrabiamy straty. Więź Polski z USA - silna w latach 2003-07 - potem za rządów PO-PSL osłabła. Dziś znów tężeje.

Donald Trump jest w istocie kontynuatorem polityki międzynarodowej Baracka Obamy?

- Zmiana polityki jest bardzo istotna. Obama rozpoczynał od resetu w relacjach z Rosją. Potem w 2013 r. wyraźnie ustąpił Moskwie i nie podjął interwencji w Syrii, choć Assad przekroczył "czerwoną linię". Prestiż USA bardzo na tym ucierpiał. Trump to zmienia - podkreśla twardość swojego stanowiska wobec wszystkich partnerów zagranicznych. Dąży do wymuszania rozwiązań, których oczekuje. Tak się składa, że leży to w interesie Polski.

Nie widzi pan ryzyka, że Trump w którymś momencie przehandluje z Rosją obecność wojsk USA w Polsce?

- Sądzę, że obecność wojsk USA na wschodniej flance NATO raczej się utrwali. Amerykanie z czasem pewnie odejdą od ciągłej rotacji na rzecz stałej obecności. Taniej jest przecież utrzymać wojska na miejscu, niż je ciągle transportować w jedną i drugą stronę. Logistycznie zostało to już przetestowane i nie ma potrzeby trenować tego co rok. Zdrowy rachunek ekonomiczny będzie popychał Trumpa do zmniejszania kosztów. Znów ku naszej korzyści.

Sądzi pan, że decyzja o stałej obecności Amerykanów w Polsce może zapaść już w czasie tej wizyty?

- Kwestia zapewne zostanie podniesiona, ale trudno oczekiwać natychmiastowej decyzji, choć niczego nie sposób wykluczyć. Takie tempo zmian przywitałbym z radością, ale go nie przewiduję. Trump słynie jednak z szybkich i zaskakujących rozstrzygnięć.

* Prof. Przemysław Żurawski vel Grajewski jest szefem sekcji Bezpieczeństwo, Obronność, Polityka Zagraniczna w Narodowej Radzie Rozwoju przy prezydencie Andrzeju Dudzie, a także członkiem gabinetu politycznego ministra spraw zagranicznych Witolda Waszczykowskiego (PiS). Wykłada na Uniwersytecie Łódzkim.

Zobacz także: Władze Czeczenii polują na homoseksualistów

Więcej o:
Komentarze (80)
Doradca prezydenta i Waszczykowskiego o wizycie Trumpa: Polska będzie stawiana za przykład
Zaloguj się
  • PK Carr-Pinskey

    Oceniono 2 razy 0

    Flagowy program informacyjny BBC 10 O'Clock News - Dwa zdania "Prezydent Trump przylecial z wizyta do Europy. Wlasnie wyladowal w Warszawie." Pozniej korespondent mowil o sytuacji z Korea Pn., ze Prezydent Xi, ktory jest w Berlinie jest przeciwny wojskowej interwencji i ze to bedzie jednym z glownych punktow jutrzejszych rozmow miedzy Merkel, Xi i Trumpem. Cztery godziny ( z przerwami ), ktore jutro poswieci miedzy 9:30 i 13:30 na nic nie znaczace spotkania zostaly zlane cieplym moczem. Przylecial sie przespac i poleci do waznych tego swiata tak szybko jak tylko sie da rozmawiac o prawdziwych sprawach.

  • darazetes9898

    Oceniono 14 razy 8

    macie ostatnie 3,5 roku na opamietanie sie i ocalenie swiata OD ZAGLADY ISLAMU , ktora zreszta nastapi , ludzie uwielbiaja popelniac zbiorowe samobojstwa . wy przekleci lewacy mordercy cywilizacji lacinskiej zycze wam strasznej smierci

  • hulajnoga123

    Oceniono 5 razy -1

    Komentarze pobytu Trumpa w Polsce w mediach zachodnich sprowadzaja sie do tego, ze Polska to wyjatkowy ewenement niewzruszonej milosci do USA, kiedy Europa zachodnia zaczyna odsuwac sie od Amerykanow by nabrac wiekszej niezaleznosci. Poza tym dosc zaciekawilo wszystkich to, ze ponoc sciagaja autobusami widzow na impreze, w domysle - aby Trump sie ucieszyl, ze taki popularny. Przypomina sie wizyte w Saudi Arabii, od ktorej zaczela sie ostatnia wizyta prezydencka w Europie. Mysli sie, ze dla Polski takie porownanie to nobilitacja (?)

  • norman67

    Oceniono 7 razy -1

    Mało nam pisowskiej swołoczy w kraju - jeszcze ten amerykański dziad-pajac potrzebny?

  • tokraj17

    Oceniono 11 razy -1

    Znaczy się jako Żurawski doradza AD , a jako cvel Grajewski WW ? Polska będzie stawiana za przykład czego ? Całowania jankeskich doop ? I kto za to Broszkę ,JK , AD pogłaszcze po główce-Rydzyk ?

  • PK Carr-Pinskey

    Oceniono 13 razy -3

    Nie wiem czemu wszyscy sie tak podniecaja. Ani BBC, ani SkyNews, ani inne wazne zachodnie media nic nie mowia o tym noclegu w Polsce, bo to nic waznego. Wspominaja za to o tym, ze jutro spotka sie z Merkel i Xi i, ze to bedzie wazne...Dlaczego? Sami sobie odpowiedzcie. Moim zdaniem Polska przestala sie liczyc...

  • jaja-kaczora

    Oceniono 12 razy -2

    trump ma fryzure jak nasza koza Maryska z naszego chlewika

  • antypiss

    Oceniono 13 razy -1

    Przykład czego? Łamania prawa?

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX