Premier zapewniała, że to wpadka, a Szyszko swoje. I znów zmienia historię "córki leśnika"

Jan Szyszko po raz wtóry zmienia historię związaną z przekazaniem koledze z rządu koperty od "córki leśnika". Z ostatniej wypowiedzi wynika, że nie tylko nie była to "Inka", ale właściwie nie była to żadna "córka leśnika".

Z tej sprawy tłumaczyła się nawet premier Beata Szydło. Operator Polsat News podczas posiedzenia rządu zarejestrował rozmowę szefa MSWiA Mariusza Błaszczaka i ministra środowiska Jana Szyszki. Szyszko wręczył Błaszczakowi kopertę z listem od córki leśniczego. List wrócił jednak do ministra środowiska, a ten zwrócił go do nadawcy. CZYTAJ WIĘCEJ>>>

- To jest wypadek przy pracy, który w ogóle nie powinien się zdarzyć. Nie wiem, jaka była treść tej koperty i jakie to były dokumenty. Na pewno to będzie wyjaśnione - skomentowała Szydło.

"Wycieranie sobie gęby pomordowanymi"

Minister Szyszko zdaje się jednak nie rozumieć określenia "wypadek przy pracy" i wciąż wraca do słynnej koperty. W ubiegłym tygodniu stwierdził, że córka leśnika to "Inka". - I tej "Ince" postawiliśmy nie tak dawno pomnik, a to była dziewczyna, która pracowała jako córka leśniczego na terenie Nadleśnictwa Narewka, a później na terenie Nadleśnictwa Miłomłyn i tam została aresztowana, a później stracona - mówił. 

Dodał, że "najprawdopodobniej, to nie była córka leśniczego, tylko inna", ale zbiegiem okoliczności "żeśmy wylansowali tę córkę leśniczego, która ma takie ogromne zasługi dla historii Polski".

Z każdej strony posypały się niepochlebne komentarze. Konserwatywny Klub Jagielloński tak pisze o tej wypowiedzi: "Trudno wyobrazić sobie większe polityczne świństwo, niż wycieranie sobie gęby pomordowanymi za Polskę bohaterami dla próby wybielenia sprawy pachnącej na kilometr prymitywną lewizną". Ale i to nie jest w stanie powstrzymać ministra przed dalszym rozgrzebywaniem tematu. 

"Córka leśnika to niezwykle chlubna nazwa"

Przed sobotnim kongresem PiS Szyszko wyjaśniał, że nie chodziło o Inkę, ale postanowił wykorzystać okazję do wspomnienia jej tragicznej historii. Tak brzmiała całość (nie do końca zrozumiałej) wypowiedzi: 

Państwo mówiliście, że to był list od córki leśnika. Okazuje się, że najprawdopodobniej nie jest od córki leśnika, natomiast od innej córki. A córka leśnika jest niezwykle zasłużona dla polskiej historii i między innymi Inka jest taką córką leśnika, która miała... Córka leśnika to jest naprawdę niezwykle - ja bym powiedział - chlubna nazwa w stosunku do tego, co leśnicy wykonywali w czasie II wojny światowej i po II wojnie światowej

"Moja słodka tajemnica"

I choć wręczając kopertę ministrowi Błaszczakowi Szyszko mówił, że "ona [córka leśnika - red.] prosiła, żebym panu to przekazał", to w sobotę na pytanie o nadawcę listu odpowiedział: - To już jest naprawdę moja słodka tajemnica.

- Myślę, że mówiłem zupełnie jasno. Rzeczywiście leśnicy są bardzo mocno zasłużeni dla historii Polski. To jest zawód niezwykle patriotyczny, zawód, który był naprawdę zawodem wyklętym - dodał. 

Suski Show, czyli jak poseł PiS ubarwia komisję ds. Amber Gold

Więcej o: