Ryanair wysadził pasażerów w Berlinie. Kazał im samodzielnie wrócić do Wrocławia

Pasażerowie, którzy lecieli z Dublina do Wrocławia, z uwagi na złą pogodę zostali wysadzeni z samolotu w Berlinie. Tam miał na nich czekać autokar do Polski. Nie czekał.

Do zdarzenia doszło w czwartek. Samolot linii Ryanair miał wylądować we Wrocławiu ok. godz. 23, jednak ze względu na złe warunki pogodowe zakończył trasę w Berlinie. Pasażerowie usłyszeli, że do Polski pojadą dedykowanym autokarem. Na miejscu jednak nie czekał na nich żaden transport - poinformował irlandzki "Independent".

Pozostawieni sami sobie pasażerowie nie wiedzieli, co się dzieje. Nikt im nie powiedział, że autokar jednak nie przyjedzie, nie zaproponowano im również noclegu. - Ludzie zostali porzuceni na lotnisku w obcym kraju w środku nocy i to bez słowa wyjaśnienia, nie wspominając już o transporcie do miejsca docelowego - powiedziała kobieta, która podróżowała pechowym samolotem.

13 godzin w trasie

Inna osoba poskarżyła się, że do Wrocławia leciały jej małe dzieci, znajdujące się pod opieką dziadków. Ktoś miał im powiedzieć, żeby "sami wrócili do domu". - Nie rozumiem dlaczego nie mogły spędzić nocy w opłaconym przez przewoźnika hotelu - mówiła. - Nie dotrą do domu przed godz. 6, czyli po jakichś 13 godzinach podróży - zauważyła.

Rzecznik prasowy Ryanaira zasłaniał się zbyt krótkim czasem na reakcję, po tym jak kapitan podjął decyzję o zmianie kursu. Zaproponował też, żeby niezadowoleni pasażerowie zwrócili się do linii z prośbą o zwrot kosztów, które ponieśli w wyniku dalszej podróży. Na koniec przeprosił ich "za szkody, które odnieśli w wyniku fatalnej pogody, która znajdowała się całkowicie poza kontrolą Ryanaira".

Więcej o: