Ratownicy protestowali we Wrocławiu. Nagle koło nich zemdlała kobieta. Nie wahali się ani chwili

W piątek w całej Polsce odbył się protest ratowników medycznych. We Wrocławiu również zebrało się ok. 250 osób niezadowolonych z obecnych warunków pracy. Jednak kiedy usłyszeli, że w pobliżu zemdlała kobieta, rzucili się do pomocy.

Do wypadku doszło w jednym z banków przy ul. Szewskiej we Wrocławiu. Ku przerażeniu obsługi placówki, jedna z klientek straciła przytomność. Pracownicy zaczęli reanimować kobietę, wezwano też karetkę. Jednak na pomoc ruszyli też ratownicy, którzy w ramach protestu szli spod urzędu wojewódzkiego w stronę wrocławskiego rynku - poinformowała "Gazeta Wrocławska". Kontynuowali reanimację do momentu pojawienia się ambulansu. Uratowali kobietę, która następnie trafiła do szpitala.

Strajkują od maja

Ratownicy medyczni zaczęli ogólnopolski protest już pod koniec maja. Są niezadowoleni przede wszystkim z głodowych pensji - większość zarabia 1600 złotych na rękę, nierzadko pracują powyżej 400 godzin miesięcznie. - Oglądamy śmierć, czasem nam grożą, biją, często niestety też ludzie na nas krzyczą. To wszystko za tak niskie płace. Na tyle wyceniane są nasze usługi ratujące życie - tłumaczył wtedy Kacper Mazurkiewicz, ratownik medyczny z Wrocławia.

Ratownicy domagają się podwyżki w wysokości 1600 złotych. Jednak dotychczasowe protesty nie przyniosły oczekiwanych rezultatów.

CZYTAJ TEŻ: Ratownicy medyczni stracili cierpliwość