Zdesperowane Włochy szantażują UE: Zamkniemy porty przed migrantami. ''To działanie w panice''

Włoski rząd rozważa zamknięcie portów przez łodziami z migrantami. W ciągu zaledwie pięciu dni na ich brzeg dopłynęło ponad 11 tys. uchodźców. Włosi od miesięcy proszą inne kraje o pomoc, ale są praktycznie sami.

Włoski rząd rozważa zamknięcie portów, po tym jak w ciągu pięciu dni na brzeg dopłynęło ponad 11 tys. uchodźców. Przez pierwsze pięć miesięcy tego roku na brzegach Włoch pojawiło się już ponad 60 tys. osób.

Od kilku lat ludzie uciekający przed wojną w Syrii czy biedą wybierają ryzykowaną przeprawę przez Morze Śródziemne. Włochy, jako jeden z najbardziej wysuniętych na południe krajów Europy, są częstym celem ucieczki dla afrykańskich migrantów i coraz więcej łodzi wysyłanych jest każdego dnia. Wszyscy uratowani u brzegów Libii są przywożeni właśnie do Włoch, często przez prywatne organizacje charytatywne.

Zajęcie się ludźmi - identyfikacja, zakwaterowanie, wyżywienie czy leczenie - spadają na Włochy.

W sytuacji najnowszego kryzysu rząd wydał swojemu ambasadorowi, Maurizio Massariemu, pozwolenie na podniesienie w komisji europejskiej kwestii drastycznego podejścia do europejskich procedur azylowych.

Jednym z pomysłów jest zamknięcie portów dla łodzi nieposiadających włoskich flag - szczególnie na Sycylii oraz Kalabrii. Mattia Toaldo - ekspert Komisji Europejskiej ds. spraw Libii, określił potencjalną blokadę jako "działanie w panice"

Byłbym bardzo zaskoczony, gdyby okazało się to legalne. Prawo wymaga ratowania ludzi w potrzebie na morzu, a ta blokada zostawiłaby migrantów dryfujących na Morzu Śródziemnym. Prawdopodobnie ma to zmusić Europę do podjęcia innego rodzaju akcji. Udowadnia też, że wcześniejsze działania zawiodły.

Kwestia napływu uchodźców buduje napięcie we włoskiej polityce. Renato Brunetta z partii Forza Italia naciska na ministra spraw wewnętrznych, aby blokował przybywające do Włoch statki i poprosił Unię Europejską o pozwolenie na wysłanie ich do innych portów śródziemnomorskich. 

Kto nie chce pomóc?

Tymczasem sąsiedzi, tak jak w przeszłości, zaostrzają kontrole na granicach, próbując powstrzymać napływ ludzi na północ, a niektórzy członkowie UE - jak Polska i Węgry - odmówili przyjęcia części uchodźców i odciążenia Włoch oraz Grecji.

Komisja Europejska rozpoczęła postępowanie względem Polski, Czech i Węgier. Decyzję ogłosił komisarz do spraw migracji Dimitris Awramopulos.

Z przykrością stwierdzam, że mimo wielokrotnych apeli o współpracę Czechy, Węgry i Polska nie podjęły do tej pory niezbędnych działań. Dlatego Komisja Europejska postanowiła rozpocząć procedurę o naruszenie unijnego prawa wobec tych państw członkowskich

- powiedział unijny komisarz.

Polski rząd pozostaje głuchy nie tylko na apele UE, ale i Kościoła Katolickiego. Zarówno papież Franciszek, jak i część polskich biskupów apelują o udzielenie pomocy potrzebującym ludziom. Stanowisko jest jednak jednoznaczne. Nie ma zgody na przyjęcie uchodźców.

Problem całej Europy

Według Międzynarodowego Biura Migracji, między 24 a 27 czerwca, do Włoch przybyły 8,863 osoby, z czego 5 tysięcy w sam poniedziałek. We wtorek - kolejne 2 tysiące. W maju, liczba przybyłych wyniosła 22,993, był to najcięższy miesiąc od października ubiegłego roku. Wśród przybyłych, najwięcej jest Nigeryjczyków (15 proc.), następnie mieszkańców Bangladeszu (12 proc.), Co piąty z przybyłych to Gwinejczyk lub mieszkaniec Wybrzeża Kości Słoniowej. 

Ilu ludzi może przyjąć Europa?

Problem migracji spędza sen z powiek przywódcom Europy. Kanclerz Niemiec Angela Merkel obawia się, że długotrwały trend demograficzny oznacza, że 100 milionów Afrykańczyków ucieknie do Europy przed biedą i efektem zmian klimatycznych- ewentualność, na którą państwa europejskie nie są przygotowane.

Przewodnią ideą Angeli Merkel na zapobieganie migracji jest zwalczanie ubóstwa w Afryce. W planie jest połączenie afrykańskich państw zaangażowanych w reformy gospodarcze z prywatnymi inwestorami, którzy następnie przynieśliby miejsca pracy i przedsiębiorstwa.

Z pomocą krajów należących do G20, początkowo siedem państw afrykańskich zobowiązałoby się reform, aby przyciągnąć więcej inwestycji sektora prywatnego.