Mieszkańcy norweskiej wyspy Utoya nie chcą pomnika ofiar masakry Andersa Breivika

Mieszkańcy wyspy Utoya złożyli pozew przeciwko rządowi Norwegii. Chcą zatrzymać realizację projektu upamiętniającego masakrę. "Mamy dość rozpamiętywania"

Nietypowy monument "Blizny pamięci" miał powstać na przylądku Sorbraten, naprzeciwko Utoyi, gdzie Anders Behring Breivik zamordował 69 osób. Projekt nie przypominał klasycznego pomnika, bowiem artysta Jonas Dahlberg zaproponował przecięcie półwyspu na pół. Na odciętej od lądu skalnej ścianie miały pojawić się nazwiska ofiar. 

Jednak mieszkańcy wyspy postanowili zablokować jego budowę. Twierdzą, że znajduje się zbyt blisko ich domów oraz zbyt mocno ingeruje w krajobraz. - Pomyślcie o ludziach, którzy tu mieszkają. Nie chcą pamiętać o tej tragedii - komentuje sprawę Harald Stabell, prawnik mieszkańców. 

Jak podał tygodnik "Guardian" władze Norwegii poinformowały, że na razie wstrzymają się z realizacją przedsięwzięcia w tym miejscu. Jan Tore Sanner, minister ds. samorządu terytorialnego i modernizacji zapowiedział, że projekt zostanie przeniesiony w inne miejsce, gdzie prom odpływa do Utøya.

Przeczytaj także: "Byłem ofiarą Breivika. Pół roku temu chciałem popełnić samobójstwo. Każdy dzień jest walką o przetrwanie" [WYWIAD]

Anders Breivik (zmienił imię i nazwisko na Fjotolf Hansen) jest odpowiedzialny za przeprowadzenie latem 2011 roku dwóch tragicznych zamachów - na siedzibę premiera Norwegii oraz uczestników obozu młodzieżówki norweskiej Partii Pracy.