Makabryczne zdjęcia i próbne eksplozje. Wiemy, co pokazali na tajnej komisji ws. Smoleńska

Makabryczne zdjęcia ciał osób, które zginęły w katastrofie smoleńskiej i próbne wybuchy różnych typów bomb - Gazeta.pl ustaliła, co podkomisja smoleńska pokazała na tajnym posiedzeniu Komisji Obrony Narodowej.

Posiedzenie sejmowej komisji odbyło się dwa dni temu i trwało parę godzin.

Antoni Macierewicz zapowiadał, że Komisja Obrony Narodowej otrzymała 800 stron dokumentujących prace podkomisji smoleńskiej. W rzeczywistości nie przekazano nawet połowy tej liczby. Były w nich makabryczne zdjęcia ciał i opisy próbnych eksplozji.

- Komisja Obrony Narodowej otrzymuje 800 stron ekspertyzy, o którą chodzi i mam nadzieję, że do czasu następnego posiedzenia Sejmu, kiedy odbędzie się to posiedzenie, pan poseł tę ekspertyzę zanalizuje, przeczyta i będzie zdolny do zadawania rozsądnych pytań, a nie kłamstw - mówił niedawno minister Antoni Macierewicz (PiS) w Sejmie.

Ta zapowiedź zelektryzowała posłów - nie spodziewali się takiej deklaracji.

Ofensywa podkomisji

Członkowie podkomisji przeszli do ofensywy po ujawnieniu całej ekspertyzy Wojskowej Akademii Technicznej dot. utraty sterowności przez Tu-154M po utracie fragmentu skrzydła. Odbyły się więc: publiczna konferencja p.o. szefa podkomisji Kazimierza Nowaczyka oraz jej członka Marka Dąbrowskiego, a także tajne posiedzenie sejmowej Komisji Obrony Narodowej.

Na pierwszym z wymienionych wydarzeń pokazano jeden slajd, a całość trwała 7 minut.

Z kolei tajne posiedzenie Komisji Obrony Narodowej trwało parę godzin. Posłowie opozycji nie byli zadowoleni z tego, co usłyszeli między innymi od Marka Dąbrowskiego. Wcześniej podkomisja dostarczyła do kancelarii tajnej płytkę z materiałami ze swoich prac, co zapowiadał Macierewicz.

Różne wersje bomby

Z tego materiału i słów członków podkomisji na tajnym posiedzeniu wynikało, że w czasie eksperymentów z wysadzaniem modelu kadłuba Tu-154M używano pięciu różnych wersji bomb. Od bomby paliwowej po taką o niewielkim stężeniu paliwa w bombie paliwowo-powietrznej. Zaprezentowali też zdjęcia z makiety wysadzonej bombą termobaryczną.

Członkowie podkomisji odtworzyli ponadto fragment filmu, który podkomisja pokazała w pełni 10 kwietnia br. - wówczas w obecności Jarosława Kaczyńskiego i Antoniego Macierewicza.

Makabryczne zdjęcia

Wedle naszych informacji w tajnym materiale przekazanym komisji przez podkomisję znalazł się materiał, który - co zapowiadał sam Macierewicz - mógłby szokować swoją makabrycznością.

Na płytce udostępnionej posłom znalazły się bowiem zdjęcia pokazujące zmasakrowane ciała ofiar katastrofy. - Wstrząsające, zwłoki miały pourywane głowy - mówi nam osoba, która miała dostęp do tego materiału. Prezentowano też mapę lokalizacji ciał na wrakowisku. Członkowie podkomisji wskazywali oparzenia na zwłokach, co miało potwierdzać wersję o eksplozji. Analizowali też rozkład miejsc, gdzie na miejscu katastrofy stwierdzono ślady ognia.

Wybuch obok... kanistra

Na potrzeby podkomisji smoleńskiej - jak się dowiadujemy - wykonywano też eksperymenty polegające na wysadzaniu bomby w powietrze tuż obok kanistra z paliwem. Tu członkowie podkomisji odnotowali ze zdziwieniem, że kanister z łatwopalnym paliwem był odrzucany siłą wybuchu, ale sam przy tym nie eksplodował.

Podobnie jak i w czasie wspomnianej 7-minutowej konferencji prasowej w MON Marek Dąbrowski bił w materiał TVN24 o tym, że podkomisja wykorzystała jedynie te fragmenty ekspertyz WAT, które były im wygodne, a resztę pominęli.

Dyskusja na posiedzeniu komisji obrony szybko się zakończyła, bo przegłosowali to posłowie PiS.

Macierewicz: dokumenty, a nie ustalenia

Antoni Macierewicz już po posiedzeniu komisji mówił, że spotkanie posłów z członkami podkomisji smoleńskiej nie służyło do "ustalenia czegokolwiek", a miało jedynie pokazać dokumenty, na podstawie których powstała prezentacja upubliczniona 10 kwietnia tego roku.

Zobacz także. Jacek Kurski: "Nie ma żadnej cenzury w telewizji publicznej. Mamy do czynienia jedynie z psychozą"

Więcej o: