"Przekroczenie kolejnej granicy podłości". Cimoszewicz o słowach Szydło w Auschwitz

Mówienie w miejscu symbolizującym Holocaust, czyli zagładę narodu prześladowanego z powodów rasistowskich, o tym, że trzeba dbać o bezpieczeństwo własnego narodu, i to w kontekście znanym nam wszystkim, jest przekroczeniem kolejnej granicy podłości - uważa były premier Włodzimierz Cimoszewicz.

W ubiegłym tygodniu Beata Szydło brała udział w obchodach Narodowego Dnia Pamięci Ofiar Niemieckich Nazistowskich Obozów Koncentracyjnych i Obozów Zagłady. Podczas przemówienia powiedziała m.in., że

Auschwitz to w dzisiejszych niespokojnych czasach wielka lekcja tego, że trzeba czynić wszystko, aby uchronić bezpieczeństwo i życie swoich obywateli 

Słowa, opublikowane na Twitterze PiS wprawdzie szybko z niego zniknęły, ale wokół wypowiedzi wybuchła burza. Zareagował m.in. szef Rady Europejskiej Donald Tusk. "Takie słowa w takim miejscu nigdy nie powinny paść z ust polskiego premiera" - napisał na Twitterze. Prawicowe media, TVP i politycy PiS przekonują, że tą wypowiedzią Tusk rozpoczął nagonkę na Szydło, chociaż miażdżące głosy krytyki pojawiały się na wiele godzin przed jego wpisem. 

Wczoraj głos zabrał w tej sprawie także były premier Włodzimierz Cimoszewicz.  

"Mówienie w miejscu symbolizującym Holocaust, czyli zagładę narodu prześladowanego z powodów rasistowskich, o tym, że trzeba dbać o bezpieczeństwo własnego narodu, i to w kontekście znanym nam wszystkim (ewentualnego napływu muzułmańskich imigrantów), jest przekroczeniem kolejnej granicy podłości. To, co powiedziała, jest odrażające…"

- stwierdził w rozmowie z portalem wiadomo.co były premier. 

Jego zdaniem Szydło nie zdawała sobie jednak do końca sprawy z tego, co mówi. 

"Jest na tyle niemądra, że nie rozumiała, jaki te słowa mają wymiar moralny. Ona po prostu "chlapała", żeby udowodnić, jak słuszna jest polityka rządu. Wydawało jej się, że okoliczności dają dobrą szansę, aby posłużyć się taką argumentacją"

- dodał Cimoszewicz .

Więcej o: