Lewicowi ekstremiści przyznali się do sabotażu na niemieckiej kolei. Chodzi o szczyt G20

Środowiska lewicowe przyznały się do dokonania sabotażu na niemieckiej kolei. Minionej nocy w wielu miejscach w Niemczech podpalono instalację elektryczną, co utrudniło ruch pociągów w okolicach Berlina, Hamburga, Kolonii, Lipska i Dortmundu.

Policja podejrzewa, że atak na kolej jest związany z mającym się odbyć na początku lipca w Hamburgu szczytem G20. Sabotaż spowodował utrudnienia w ruchu pociągów w całym kraju. Od rana w komunikatach Deutsche Bahn informowano, że część pociągów została odwołana, a część ma duże opóźnienia.

Rzecznik prasowy Policji Federalnej Christian Reinhold przyznał, że były to celowe podpalenia. Potwierdzają to funkcjonariusze służby ochrony kolei, którzy znaleźli w wielu miejscach podłożone ładunki. Potencjalni sprawcy ze środowisk lewicowych ekstremistów napisali w internecie: "Zaatakowaliśmy centralny system nerwowy kapitalizmu; wiele kilometrów sieci kolejowej".

Protesty przed szczytem G20

Lewicowi ekstremiści, przeciwni organizowaniu w Hamburgu szczytu G20, zapowiadają organizację masowych akcji protestacyjnych. Grożą przeprowadzaniem akcji sabotażowych w całym kraju. Według rzecznika policji w Hamburgu, do miasta może przyjechać kilkadziesiąt tysięcy demonstrantów, w tym 7 tysięcy lewicowych ekstremistów, gotowych do aktów przemocy.

Więcej o: