Trybunau Stanu dla Dudy nie wyklucza nawet jego promotor. "Zama konstytucj wielokrotnie"

Promotor pracy doktorskiej Andrzeja Dudy w rozmowie z wp.pl wyjani, e w przypadku postawienia go przed Trybunaem Stanu, prezydent bdzie odpowiada za wielokrotne zamanie Konstytucji.

Wykładowca Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Jagiellońskiego i promotor pracy doktorskiej Andrzeja Dudy udzielił wywiadu Wirtualnej Polsce. Wyjaśnił w nim, że prezydent ułaskawiając Mariusza Kamińskiego złamał Konstytucję. - Nie jedyny raz podczas tych dwóch lat. Andrzej Duda złamał konstytucję wielokrotnie - mówił Zmmermann. Jego zdaniem, jeśli Duda trafi przed Trybunał Stanu - jak zapowiada opozycja - odpowie za wszystkie swoje przewinienia, a ułaskawienie koordynatora służb specjalnych "będzie tylko jednym z zarzutów".

Profesor przypomniał, że był zaprzyjaźniony z Dudą, zanim ten został prezydentem. - Kiedy to wszystko się zaczęło, wiele razy mu mówiłem, że źle robi, ostrzegałem. Niestety zablokował mój telefon, nie przyjmuje maili, zerwał kontakt. Wbrew temu, co mówił na swojej inauguracji, że tak wiele mi zawdzięcza - ujawnił. 

 Próba wyrwania broni policjantowi to efekt nagonki

Zimmermann uważa też, że po ignorowaniu wyroków Trybunału zapowiada się ignorowanie wyroków sądów. Profesor zauważył, że społeczeństwo jest przez władzę straszone sądami. - I mieliśmy tego efekt w Sądzie Najwyższym: ktoś próbował wyjąć pistolet z kabury policjanta. To niebezpieczne efekty tej nagonki, którą prowadzi obóz władzy - dodał.

Chodzi o sytuację, która miała miejsce w Sądzie Najwyższym, gdzie sędziowie mieli zbadać, czy prezydent Andrzej Duda miał prawo ułaskawić Mariusza Kamińskiego. Przebieg rozprawy zakłócił w pewnym momencie opozycyjny działacz w czasach PRL Adam Słomka i kilka towarzyszących mu osób. Kiedy policjanci próbowali siłą wyprowadzić Słomkę, jeden z mężczyzn najpierw strącił funkcjonariuszowi czapkę, a chwilę później sięgnął po policyjnego Walthera P99. Sytuacja przez chwilę wyglądała bardzo groźnie, mężczyźnie nie udało się jednak wyszarpać pistoletu z kabury.

"Ubolewam, że jest absolwentem naszego wydziału"

Profesor Zimmermann nie po raz pierwszy ostro ocenił działania prezydenta Dudy. Już w grudniu 2015 roku w rozmowie z IARem mówił, że przez kilka miesięcy trzykrotnie złamał Konstytucji. Chodziło właśnie o ułaskawienie Mariusza Kamińskiego, ale też brak zaprzysiężenia trójki sędziów wybranych przez poprzedni Sejm i zaprzysiężenie czterech sędziów wybranych przez kolejną władzę. 

- Andrzej Duda nie przejął się niczym. Nie chcę go usprawiedliwiać, bo złamanie przez niego konstytucji jest poza dyskusją, ale wydaje mi się, że nie zrobił tego swoją samodzielną decyzją - mówił wówczas. - Ubolewam, że jest on absolwentem naszego wydziału - dodał prof. Zimmermann. 

Z promotorem prezydenta rozmawiał także dziennikarz krakowskiego oddziału Wyborczej.pl. - Prezydent Andrzej Duda, jako absolwent Wydziału Prawa Uniwersytetu Jagiellońskiego i mój wychowanek, nie powinien łamać konstytucji. Jest mi z tego powodu przykro - mówił wówczas.

"Andrzej, miałeś do spełnienia wielką rolę "

Po wypowiedzi z grudnia 2015 roku Zimmermann miał liczne nieprzyjemności- od listów z pogróżkami po zarzucanie plagiatu jego doktorantce. Po wywiadzie miał jednak rozmawiać z Dudą kilka razy. 

Profesor zdradził, że od pamiętnego wywiadu kilka razy rozmawiał z Dudą przez telefon. W trakcie jednej z nich wyrzucił prezydentowi, że miał szansę być prezydentem wszystkich Polaków. - Andrzej, miałeś do spełnienia wielką rolę historyczną. Mogłeś po prostu być sobą i mogłeś być prezydentem wszystkich Polaków, a nie jesteś. Pomyśl, jaką masz szansę w historii, w podręcznikach mogliby o tobie pisać" - tak mu to wyrzuciłem. On odpowiedział, że pozostanie przy swoim, ale serdecznie pozdrowił moją rodzinę - zrelacjonował rozmowę Zimmermann.

Wspominał, że kiedyś byli bardzo zaprzyjaźnieni. - On był asystentem w mojej katedrze, bardzo miłym, ciepłym, ujmującym człowiekiem - mówił i dodał, że przed katastrofą smoleńską nie był tak "zacietrzewiony i agresywny", a ostatecznie także "usztywnił w poglądach i wierze, przez co stał się klerykałem. 

Dziwne gesty i śmiechy. Prezydent Andrzej Duda na szczycie NATO zachowywał się bardzo specyficznie