Groźny incydent w Sądzie Najwyższym. Mężczyzna sięgnął po pistolet policjanta

W budynku SN doszło do groźnego incydentu. Podczas wyprowadzania z rozprawy Adama Słomki, jeden z mężczyzn próbował wyrwać policjantowi pistolet z kabury.

Sąd Najwyższy zebrał się w środę, by zbadać, czy prezydent Andrzej Duda miał prawo ułaskawić w listopadzie 2015 roku Mariusza Kamińskiego, choć ten nie był skazany prawomocnym wyrokiem.

Przebieg rozprawy zakłócił w pewnym momencie opozycyjny działacz w czasach PRL Adam Słomka i kilka towarzyszących mu osób, które przyniosły ze sobą transparent "Usunąć sędziów zbrodniarzy PRL". Kiedy policjanci próbowali siłą wyprowadzić Słomkę, na sali wywiązała się awantura.

Jeden z mężczyzn najpierw strącił funkcjonariuszowi czapkę. Na tym jednak nie skończył, bo chwilę później sięgnął po policyjnego Walthera P99. Sytuacja przez chwilę wyglądała bardzo groźnie, mężczyźnie nie udało się jednak wyszarpać pistoletu z kabury.

Incydent zarejestrowały kamery, m.in. Polsat News (próba wyrwania broni - ok. 30. sekundy). Po chwili udało się wyprowadzić wszystkich, którzy zakłócali przebieg rozprawy. Nie wiadomo, czy policjanci wyciągną wobec nich jakieś konsekwencje.

Sam Słomka na swoim Twitterze zupełnie inaczej relacjonuje przebieg wydarzeń. "W SN brutalna interwencja polskiej policji. Funkcjonariusz w czasie interwencji próbował dobyć broni i w czasie szamotaniny stracił czapkę!" - napisał. Tej wersji przeczą jednak nagrania wideo.

Nie pierwszy raz

To nie pierwszy raz, kiedy Adam Słomka zakłócił pracę sędziów. W kwietniu zeszłego roku awanturował się w jednym z warszawskich sądów, który rozpatrywał apelację w sprawie mężczyzny oskarżonego o rzucenie tortem w sędzię. W grudniu 2015 roku Słomka przerwał też rozprawę w Trybunale Konstytucyjnym.

To ulubiona broń amerykańskich zamachowców. Jest legalna i wystrzeliwuje 180 pocisków na minutę

Więcej o: