Biskup odmówił Macierewiczowi mszy smoleńskich. W ordynariacie już szepczą o konsekwencjach

Szef MON szukał godniejszej oprawy dla mszy smoleńskich w miesięcznicę. Chciał, żeby odprawiał je co miesiąc w katedrze polowej wojskowy biskup Józef Guzdek. Hierarcha odmówił - podaje "Newsweek".

Jak ustalił tygodnik, szef MON miał prosić biskupa dwukrotnie. Za każdym razem usłyszał "nie".

Nie wiadomo, czy Macierewiczowi chodziło o przeniesienie miejsca odprawiania nabożeństw, które odbywają się w archikatedrze warszawskiej, czy dodatkową mszę w miesięcznicę.

Ale pewne jest, że podczas mszy w katedrze polowej wojsko miałoby wpływ na sztafaż. Mogłoby zadbać o odpowiednią oprawę, ściągnąć kompanię honorową - wyjaśnia w rozmowie w "Newsweekiem" jeden z księży.

Biskup polowy podobno nie był zapalony do tego pomysłu, bo - jak twierdzą informatorzy tygodnika - "nigdy nie przejawiał chęci dołączenia do grona kapłanów smoleńskich". Niewykluczone, że zapłaci za to cenę. Jak zwraca uwagę tygodnik, to MON decyduje o budżecie ordynariatu polowego, a jego kapelani są zatrudnieni na wojskowych etatach."W Ordynariacie Polowym panuje przekonanie, że odmowa może mieć konsekwencje" - pisze "Newsweek". Ich informator twierdzi, że jest groźba redukcji etatów. 

Oficjalne stanowisko Kościoła jest takie, że "Kuria Polowa nie ma zwyczaju informowania o procesach decyzyjnych dotyczących realizowanych przedsięwzięć". MON "Newsweekowi" nie odpowiedziało. My także poprosiliśmy o komentarz do sprawy. Czekamy na odpowiedź.