"Błaszczak wykorzystał ludzką tragedię do ataku". Piotrowicz, Budka, Petru o debacie po śmierci Igora

Kierowca seicento wpada na limuzynę premier, od razu cały aparat państwa jest przeciwko niemu. Umiera niewinny, anonimowy człowiek, to państwo się nim nie zajmuje - tak Ryszard Petru podsumowuje dzisiejszą debatę w Sejmie o okolicznościach śmierci Igora Stachowiaka.

W Sejmie ministrowie spraw wewnętrznych i sprawiedliwości przedstawili informację na temat śmierci 25-letniego Igora Stachowiaka. Po wystąpieniach wywiązała się ostra dyskusja, w której opozycja zarzucała rządowi zaniedbania, a rząd oskarżał opozycję o błędy z czasów rządów PO i PSL.

O debatę sejmową zapytaliśmy Stanisława Piotrowicza, Borysa Budkę i Ryszarda Petru.

Stanisław PiotrowiczStanisław Piotrowicz Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Wyborcza.pl

Jacek Gądek: Wystąpili i minister Mariusz Błaszczak, i minister Zbigniew Ziobro. Pan jest zadowolony?

Stanisław Piotrowicz: Rzetelnie przedstawili fakty. Do tych faktów należy się teraz odnosić. Natomiast dyskusja posłów po wystąpieniach ministrów wskazuje, że nie słuchali i informacja do nich nie dotarła.

JG: Minister Błaszczak wyraził „ubolewanie”, ale nie przeprosił za śmierć Igora Stachowiaka. Opozycji tego słowa brakuje. Panu też?

Pierwsza zasadnicza rzecz: wyciągnięto konsekwencje, podjęto działania.

JG: Po roku i upublicznieniu nagrań. Na to opozycja ciągle zwraca uwagę.

Ta opozycja jest w ogóle oderwana od rzeczywistości i faktów. Czy nie przemawia do niej to, że wszczęto rzetelne śledztwo, które się toczy. A to, że się toczy dłużej, to wyraźnie też wskazano: rodzina domaga się kolejnych dowodów. I co by było, gdyby prokurator tych kolejnych wnioskowanych dowodów wnioskowanych przez rodzinę nie uwzględniał?

Ziobro o sprawie Igora Stachowiaka: Wg biegłych to nie policja doprowadziła do jego śmierci >>>

Prokurator jest otwarty na wnioski składane przez rodzinę. Warto, żeby wybrzmiało to po raz kolejny, że z dotychczasowych opinii kilku ośrodków uniwersyteckich nie wynika to, co było bezpośrednią przyczyną śmierci pana Igora Stachowiaka.

JG: Po wypadku pani premier Beaty Szydło, to zarzuty postawiono w ciągu dni, a teraz nie wystarczył rok.

Sprawa nie jest równa sprawie. Zarzuty o co? O spowodowanie śmierci Igora Stachowiaka w sytuacji, kiedy biegli z różnych ośrodków uniwersyteckich powiadają, że nie są w stanie wykazać związku przyczynowego między użyciem paralizatora a śmiercią pana Stachowiaka. Warto, żeby opozycja usłyszała właśnie to. Prokurator podejmuje wysiłki takie, aby sprawę wyjaśnić rzetelnie.

JG: A pan jak oglądał nagrania z parokrotnego rażenia Igora Stachowiaka paralizatorem, to co pan pomyślał?

 

Odniósł się do tego minister Mariusz Błaszczak i powiedział, że konsekwencje będą wyciągnięte. Ale od stwierdzenia nieprawidłowości w interwencji policjantów do przypisania policjantom skutków w postaci śmierci zatrzymanego jednak jest pewna droga.

Borys BudkaBorys Budka fot. Jakub Orzechowski/ Agencja Wyborcza.pl

Jacek Gądek: Ministrowie przedstawili informację rządu ws. sprawy śmierci Igora Stachowiaka. Czegoś panu zabrakło?

Borys Budka: W przemówieniu ministra Mariusza Błaszczaka przede wszystkim zabrakło odniesienia się do tego, co stało się na komisariacie we Wrocławiu, gdzie zmarł pan Igor Stachowiak. Szef MSWiA w 99 proc. skupił się na latach minionych, jakby zapomniał, że od 18 miesięcy sam już jest ministrem.

JG: Dlatego posłowie z ław Platformy Obywatelskiej - pan również - krzyczeli „Wrocław, Wrocław...”?

Bo pan minister Błaszczak po raz kolejny wykorzystał ludzką tragedię, ludzką śmierć do ataku na to, co już minęło. Do ataku na rząd PO-PSL. Informacja rządu miała przecież dotyczyć tego, co stało się we Wrocławia. W ogóle - albo prawie w ogóle - o sprawie śmierci pana Igora Stachowiaka nie mówił. Błaszczak wolał mówić tak, jakby dalej rządziła Platforma. To niebywała hipokryzja.

JG: Do ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobro też ma pan pretensję?

Ziobro dokonał bardzo sprytnego wybiegu. Wysłał jasne sygnały, które mają spowodować u opinii publicznej przekonanie, że prokuratura jest bez winy, ale już policja mogła tę sprawę załatwić. Bo wyraźnie Ziobro powiedział, że niezależnie od toczącego się śledztwa można było wszcząć postępowanie dyscyplinarne. Mówił również, że to policja przekazała odpowiednie materiały prokuraturze, czyli policja dysponowała materiałem dowodowym.

To dla mnie niezrozumiałe odbijanie piłeczki między Błaszczakiem a Ziobrą. Według mnie jest to konflikt w ramach Prawa i Sprawiedliwości oraz próba zrzucenia odpowiedzialności.

JG: Minister Zbigniew Ziobro mówił - powołując się na opinie biegłych - że najbardziej prawdopodobną przyczyną śmierci Igora Stachowiaka nie było użycie paralizatora, ale niewydolność krążeniowo-oddechowa w przebiegu arytmii po epizodzie excited delirium spowodowanym zażyciem środków psychoaktywnych. Słowem: narkotyki a nie porażanie prądem.

Ale zastępca ministra Ziobry - pan minister Marcin Warchoł - nazwał tamtych policjantów bandytami w mundurach.

JG: Ale te stwierdził, że to policjanci zabili Igora Stachowiaka.

O tym, czy są winni śmierci, zadecyduje niezależny sąd. Niewątpliwie jednak opinia publiczna zobaczyła, że niewinny człowiek został skatowany przez policjantów. Czy porażenie paralizatorem był bezpośrednią czy pośrednią przyczyną śmierci powinni stwierdzić biegli. Gdyby jednak nie ta akcja policji, to Igor Stachowiak by dziś żył.

JG: Polityczne konsekwencje sprawy tej śmierci, to jakie w pana ocenie powinny być?

Po pierwsze: niezwłoczna dymisja wiceministra Jarosława Zielińskiego i ministra Mariusza Błaszczaka. A po drugie: komisja śledcza, która powinna wyjaśnić, dlaczego w tej sprawie doszło do ponadrocznego zamiatania pod dywan. I czy politycy PiS naciskali na to, aby sprawa nie ujrzała światła dziennego. I przede wszystkim powinna wyjaśnić, czy działała karuzela kadrowa - czy prawdą jest to, co piszą media na Dolnym Śląsku i ogólnopolskie, że za awansami osób niekompetentnych policjantów stoją prominentni politycy PiS.

JG: Komisji śledczej nie będzie. Dymisji też teraz nie będzie.

To znaczy, że PiS przyznaje się do winy i ma coś do ukrycia. Bronienie przegranych fatalnie odbije się na naszym bezpieczeństwie, bo policjanci mają dosyć nieudaczników, którzy nimi kierują.

Ryszard PetruRyszard Petru Fot. Jakub Porzycki / Agencja Wyborcza.pl

Jacek Gądek: Polityczne konsekwencje po śmierci Igora Stachowiaka - jakich pan oczekuje?

Ryszard Petru: Wiceminister Jarosław Zieliński na pewno powinien się natychmiast podać do dymisji. Dla mnie to jest oczywiste, bo to on jest odpowiedzialny za ten pion i nadzoruje policję. Uważam, że musimy się dowiedzieć, czy minister spraw wewnętrznych Mariusz Błaszczak robił coś, aby zataić tę sprawę.Tak naprawdę to pani premier Beata Szydło powinna odwołać ministra Mariusza Błaszczaka.

JG: A minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro?

Musimy się dowiedzieć, czy Ziobro ingerował w pracę prokuratury przy sprawie śmierci na komisariacie. Obawiam się, że tak.

JG: Policja podlega MSWiA, więc to Błaszczak jest na pierwszym planie.

I to jest kolejne zbłaźnienie się ministra Błaszczaka. Nie czujemy się z nim bezpiecznie. To pokazuje, jak działa polskie państwo: kierowca seicento wpada na limuzynę pani premier, to od razu cały aparat państwa jest przeciwko niemu. A jeśli umiera niewinny, anonimowy człowiek, to państwo się nim nie zajmuje.

JG: Mariusz Błaszczak ubolewa...

...ale nie przeprasza. Powinien posypać głowę popiołem i przeprosić. Przynajmniej byłoby to symboliczne przyznanie się do tego, że coś w jego ministerstwie nie działało. A oni tak naprawdę mówili, jakby nikt nie zginął, a przecież Igor Stachowiak nie żyje. Minister jest za to odpowiedzialny. Nie można mówić, że nic się nie stało. A ja - po tym, co mówili ministrowie, miałem wrażenie, że człowiek na policyjnym komisariacie zabił się sam.

Szefowie policji we Wrocławiu odwołani po ujawnieniu tortur na komisariacie

Więcej o: