Maluch zatrzasnął się w samochodzie. Podczas akcji strażaków śmiał się od ucha do ucha

Interwencje straży pożarnej zwykle nie są okazją do śmiechu. Inaczej było w przypadku chłopca z niewielkiego miasteczka w Kornwalii. Zatrzaśnięty w samochodzie maluch był rozbawiony całą sytuacją.

Mama 14-miesięcznego Brandona pakowała zakupy do bagażnika, kiedy zauważyła, że jej synek uruchomił centralny zamek i tym samym zablokował się w aucie.

Wokół samochodu szybko zebrało się więcej osób, jednak z nich wezwała straż pożarną. Chłopiec wcale jednak nie wyglądał na przerażonego sytuacją. Wręcz przeciwnie - przez cały czas miał niezły ubaw - siedział za kierownicą auta i uśmiechał się od ucha do ucha.

Kiedy strażacy próbowali otworzyć drzwi, zrobiło się groźnie. Zauważono, że maluch wkłada do ust monetę. Wówczas strażacy wybili jedną z szyb, by zaoszczędzić na czasie. Na szczęście chłopiec nie zdołał połknąć drobnego przedmiotu i wszystko skończyło się dobrze.

Urocze zdjęcie na stronie strażaków z Bude na Facebooku umieściła wdzięczna mama Brandona. "Kolejny zadowolony klient" - skomentowali.

A TERAZ ZOBACZ: Widok taki, że miękną nogi. Przeszklony basen 150 metrów nad ulicą