Zamieszki podczas obchodów Święta Pracy w Paryżu. Poleciał gaz łzawiący i koktajle Mołotowa

Do zamieszek i starć z policją doszło w Paryżu przy okazji tradycyjnych pochodów pierwszomajowych. Kilku policjantów zostało rannych.

W manifestacji z okazji Święta Pracy, zorganizowanej przez komunistyczną centralę CGT wzywającą do zablokowania drogi Marine Le Pen do urzędu prezydenta państwa, uczestniczyło około stu pięćdziesięciu młodych ludzi.

Byli zamaskowani, nosili okulary przeciwsłoneczne lub gogle i mieli ze sobą transparenty z hasłami anarchistycznymi i wymierzonymi we Front Narodowy. Naoczny świadek wydarzeń mówi, że policja użyła gazu łzawiącego, a anarchiści odpowiedzieli koktajlami Mołotowa.

Dwóch policjantów zostało rannych, co potwierdziła paryska prefektura. Według innych źródeł, trzech funkcjonariuszy odniosło obrażenia. Do zamieszek, które miały wyjątkowo gwałtowny charakter, doszło między Placami Republiki i Bastylii.

Polityczne obchody Święta Pracy

Tegoroczne Święto Pracy - 1 Maja ma we Francji polityczny charakter co jest wynikiem trwającej kampanii przed wyborami prezydenckimi. Ich druga tura zaplanowana jest na niedzielę 7 maja. W całym kraju odbywają się manifestacje i pochody.

Związki zawodowe manifestowały w Paryżu oddzielnie - powodem tego był brak porozumienia w sprawie poparcia dla socjaldemokratycznego kandydata Emmanuela Macrona. Część central opowiedziała się za głosowaniem na niego, inne przychylają się do opinii lidera skrajnej lewicy Jean-Luca Melenchona, że nie należy głosować na Marine Le Pen, kandydatkę skrajnej prawicy. Takie stanowisko jest równoznaczne z wyborczą absencją.

Le Pen unikała konfrontacji

Pod pomnikiem Joanny d’Arc w Paryżu założyciel Frontu Narodowego Jean-Marie Le Pen, spotkał się ze swoimi sympatykami. Jego córka, Marine wolała uniknąć konfrontacji, skłócona politycznie z ojcem i wystąpiła na ostatnim, wielkim mityngu przedwyborczym przypuszczając huraganowy atak na liberalny program polityczny swojego przeciwnika Emmanuela Macrona. Mówiła, że wrogiem narodu francuskiego "był i jest świat finansjery, a teraz ma on imię, nazwisko i pokazał swoje oblicze - to Emmanuel Macron".

Centrowy kandydat tymczasem złożył hołd pamięci młodego Marokańczyka, którego w 1995 roku, w czasie manifestacji 1 maja, wspierające Front Narodowy bojówki, wrzuciły do Sekwany.

Więcej o: