Nie chcą czekać na reformę Błaszczaka. Blisko setka BOR-owców żegna się ze służbą

Od początku roku wnioski o odejście z BOR złożyło 47 funkcjonariuszy. W ciągu kilku tygodni dołączy do nich kolejnych kilkudziesięciu - informuje RMF FM.

W sumie, jak podaje stacja, formacji ubędzie blisko stu doświadczonych BOR-owców z wieloletnim stażem. Wśród nich są: dyrektor i zastępca dyrektora zarządu ochrony premiera, ministrów i obiektów rządowych w centrum stolicy.

Nowa nazwa, nowe zadania

W lutym szef MSWiA Mariusz Błaszczak zapowiadał zmiany w strukturze BOR. Formacja ma zmienić nazwę na Państwową Służbę Ochrony. - Chodzi o skuteczne posprzątanie po byłym szefie BOR generale Marianie Janickim. Tak, trzeba to zrobić i my to konsekwentnie robimy - mówił Błaszczak. - Chcemy wyposażyć BOR w nowe kompetencje (...) myślę o czynnościach operacyjno-rozpoznawczych - dodawał podczas wspólnej konferencji wiceminister Jarosław Zieliński. Zgodnie z projektem nowej ustawy funkcjonariusze PSO będą mieli prawo instalować podsłuchy, sprawdzać korespondencję i analizować billingi. 

Dlaczego odchodzą?

Jedną z tych zmian będzie także to, co części funkcjonariuszom nie bardzo się podoba. PSO przejmie miejsca i budynki, których ochranianiem zajmowały się to tej pory wynajmowane agencje ochrony. Straci natomiast prawa do ochraniania placówek dyplomatycznych w krajach, w których bezpieczeństwo naszych dyplomatów jest szczególnie zagrożone. Dodatkowo na decyzję o wcześniejszym przejściu na emeryturę wpływa zła sytuacja wokół samej jednostki po serii wypadków z udziałem limuzyn BOR. 

W Biurze Ochrony Rządu służy blisko 1800 osób. Jego funkcjonariusze ochraniają najważniejsze osoby i budynki w państwie. Od kilku dni nowym szefem Biura jest gen. Tomasz Miłkowski, do niedawna komendant krakowskiej policji

A TERAZ ZOBACZ:Tłumy witają Donalda Tuska. Jedni krzyczą: "Sto lat!", inni "Będziesz siedzieć!"