Kukiz zażartował z Misiewicza, a wtedy do akcji wkroczył szef MON. "Resztki moich włosów stanęły dęba"

Dowiedziałem się, że Misiewicz ocalił Polskę przed FSB, a ja staję po tej samej stronie co rosyjskie służby specjalne. Odlot z Franza Kafki wzięty - twierdzi Paweł Kukiz i pokazuje list, jaki dostał od ministra obrony Antoniego Macierewicza.

Jak pisze Kukiz, zaczęło się od mema z Misiewiczem, który wrzucił w okolicy świąt Bożego Narodzenia na swój facebookowy profil. Szybko przestało być zabawnie. "29 grudnia 2016 do naszego biura poselskiego przyszedł list-straszak adresowany do mnie. W trakcie czytania resztki moich włosów stanęły dęba" - opowiada lider Kukiz'15 na Facebooku.

"Szkodnik sprawy Polskiej"

Co było w liście? "Panie przewodniczący, z niesmakiem przeczytałem Pana słowa, opublikowane dzisiaj m.in. przez portal wp.pl, w których próbuje Pan obrazić Pana dyrektora Bartłomieja Misiewicza, sugerując podejmowanie przez niego działań niegodnych i szkodliwych dla Rzeczypospolitej - zaczyna swój list Macierewicz.

Dalej stwierdza, że Misiewicz na jego polecenie "uniemożliwił zawłaszczenie kontrwywiadu wojskowego przez ludzi, którzy dzisiaj słusznie są oskarżani przez prokuraturę o nielegalną współpracę z rosyjską służbą specjalną - FSB". Szef MON przypomina też, że jego rzecznik został oczyszczony z wszelkich zarzutów, a Kukiz "wpisuje się w kampanię dezinformacji i nienawiści od miesięcy uprawianej przez szkodników sprawy Polskiej" (pisownia oryginalna).

Chce wierzyć, że było to tylko nieporozumienie i liczę na to, że da Pan temu natychmiast wyraz, dlatego też nie nadaję temu listowi charakteru publicznego. Nie chce bowiem, by to co jak wierzę było bezrefleksyjną pomyłką stało się przedmiotem publicznych spekulacji - kończy swój list Macierewicz

Kukiz: Czekałem na krok Macierewicza

Kukiz jednak wyrazu nie dał. List upublicznił dopiero we wtorek.

Dowiedziałem się, że dyrektor Misiewicz ocalił Polskę przed FSB, a ja kontestując fachowość młodych adeptów partiokracji zatrudnionych za ciężką kasę w gabinetach politycznych staję po tej samej stronie co rosyjskie służby specjalne i ich sojusznicy… Odlot z Franza Kafki wzięty - napisał Kukiz na Facebooku

Dlaczego ujawnił treść listu dopiero kilka miesięcy później? Tłumaczy, że czekał na reakcję Macierewicza i liczył, że on sam zrobi to wcześniej. „Wówczas jeszcze pozycja Macierewicza w PiS była niepodważalna. Każdy mój atak na niego powodowałby agresję ze strony partii władzy a jednocześnie budował pozycję nowoczesnej PO naszym kosztem" - tłumaczy Kukiz. Natomiast teraz "klimat w PiS odnośnie oceny Macierewicza się zmienił".

MON: Nie komentujemy

Próbowaliśmy uzyskać komentarz Antoniego Macierewicza do całej sprawy. - Nie będę komentować prywatnej korespondencji pana ministra. Jeżeli będzie komunikat, to zostaniecie państwo poinformowani - powiedziała jedynie rzeczniczka prasowa ministra mjr Anna Pęzioł-Wójtowicz.

A TERAZ ZOBACZ: Misiewicz przed specjalną komisją PiS

Więcej o: