Jurasz: Europa nie kończyła się, gdy lewaccy i prawaccy terroryści podkładali bomby. I nie kończy się teraz

"Biorąc pod uwagę ilość muzułmanów w Europie tudzież skalę radykalizacji dochodzi do w gruncie rzeczy niewielu zamachów" - pisze były dyplomata Witold Jurasz o zdarzeniu, do którego doszło w stolicy Szwecji.

Co najmniej cztery osoby zginęły, a 15 zostało rannych, gdy ciężarówka wjechała w piątek w tłum ludzi na głównej handlowej ulicy Sztokholmu, a następnie uderzyła w dom towarowy. Według szwedzkiego premiera Stefana Loefvena, "Szwecja została zaatakowana", a wszystko wskazuje na atak terrorystyczny. 

Histeryczna reakcja to sukces terrorystów

Sprawę skomentował Witold Jurasz, były dyplomata, który pracował z Ministerstwie Obrony Narodowej, Ambasadzie RP w Moskwie i pełnił funkcję charge d'affaires RP na Białorusi. "Dla sukcesu terrorystów potrzebny jest akt terroru i odpowiednia - najlepiej przesadna i histeryczna - reakcja tych, na których owa propaganda ma mieć wpływ" - napisał Jurasz.

Autor podkreślił, że w latach 70. w Europie w aktach terroru ginęło więcej ludzi. "Biorąc pod uwagę ilość muzułmanów w Europie tudzież skalę radykalizacji dochodzi do w gruncie rzeczy niewielu zamachów - ergo służby specjalne działają sprawnie" - podkreślił. "W ten weekend na naszych drogach zginie więcej ludzi niż dziś w Sztokholmie" - dodał.

Europa się nie kończy

Jakkolwiek więc źle to zabrzmi to pamiętajmy, że w Sztokholmie nie zginęły 'aż' a 'tylko' 3 osoby. 'Tylko', bo jeśli będziemy mówić 'aż' to przy kolejnym, większym zamachu, zabraknie nam skali. A do kolejnych zamachów dojdzie. To jest akurat pewne, a nasz wpływ na to - znikomy. Pewności nie ma co do innej sprawy - tego, czy cele terrorystów zostaną osiągnięte. Na to jednak mamy duży wpływ, reagując rozsądnie, lub też histerycznie

- zauważył Jurasz i dodał, że Europa nie kończyła się, gdy "lewaccy i prawaccy terroryści podkładali bomby i nie kończy się teraz, gdy dżihadyści wjeżdżają ciężarówkami w tłum". 

Ciężarówka wjechała w tłum w centrum Sztokholmu. Są ofiary śmiertelne

Więcej o: