Politycy jadący na sygnale to dziś norma. A jak było kiedyś? "Lata temu pracowałem w gabinecie Belki"

- Auto premiera Belki wjechało w mały korek. Oficerowie odpalili światła i syreny. Gdy prof. Belka się zorientował, strzelił szefa swojej ochrony w tył głowy - opowiada Jerzy Ciszewski. Takich anegdot jest więcej.

W środę doszło do kolejnej kolizji z udziałem polskiego polityka - tym razem był to wiceszef MON Bartosz Kownacki. Sprawę skomentował na Facebooku Jerzy Ciszewski, który w latach 2004-2005 sprawował funkcję doradcy ówczesnego premiera Marka Belki. Mężczyzna opowiedział, jak prezes Rady Ministrów reagował, gdy jego współpracownicy nadużywali przywilejów na drodze.

Oficerowie dostali po głowie

Ciszewski przytoczył sytuację, w której jechał z premierem opancerzonym BMW. Kiedy samochód stanął w małym korku, oficerowie postanowili skorzystać z uprawnień pojazdu uprzywilejowanego. "Oficerowie odpalili 'bomby' - niebieskie światła i syreny. Prof. Belka czytał akurat 'Przekrój'. Gdy się zorientował, że są włączone sygnały, zwinął tygodnik w rurkę i strzelił ze dwa razy (lekko) szefa swojej ochrony, nakazując mu natychmiast wyłączyć dyskotekę" - napisał.

Doradca Belki miał na podorędziu jeszcze jedną anegdotę, tym razem z udziałem ministra Kalisza, który spóźniony stawił się na Radzie Ministrów. Szybko się wydało, że przyjechał na miejsce pojazdem uprzywilejowanym. "Stanowczo zakazuję takich uprawnień!" - miał go strofować premier na oczach innych ministrów.

"Oczywiście, że się da"

W komentarzach pod postem pojawiły się anegdoty innych ludzi, które miały podobne doświadczenia. Pan Wiesław wspomniał nabożeństwo żałobne Jana Pawła II, na które ministrowie rządu premiera Belki pojechali autobusem. "Po nabożeństwie, kiedy ulice były zatłoczone, pan premier poprosił, aby wszyscy wyszli z autobusu i maszerowali do siedziby rządu pieszo, z nim na czele" - relacjonował.

Z kolei pani Ewa opowiedziała historię "ambasadora bardzo istotnego państwa", który w czasie swojej służby miał naciskać na "dyskrecję, poszanowanie, skromność i dyskrecję". "Nawet szef ochrony wiedział, że nie ma szans na skrócenie sobie drogi lub wykorzystanie najdrobniejszego przywileju. Po prostu nie. Da się? Oczywiście!" - skwitowała.

CZYTAJ TEŻ: Rozbite limuzyny rządu PiS i prezydenta. W krótkim czasie zniszczono auta warte kilka milionów złotych

A TERAZ ZOBACZ: Kolejna kolizja rządowego samochodu. Limuzyna wiceszefa MON zderzyła się z volvo 

Kolejna kolizja rządowego samochodu. Limuzyna wiceszefa MON zderzyła się z volvo

Więcej o: