Cyklon zassał rekina i wyrzucił go na drogę w Ayr. Mieszkańcy zdziwieni

Kilka dni temu potężny cyklon Debbie uderzył we wschodnie wybrzeże Australii. Szybko okazało się, że ofiarami niszczycielskiego żywiołu są nie tylko ludzie.

Cyklon Debbie przyniósł ulewne deszcze i wiatr wiejący z prędkością nawet 270 km na godzinę. – Zapowiada się, że będzie to prawdziwy potwór – przewidywała we wtorek premier stanu Queensland, położonego w północno-wschodniej części kraju. Z powodu cyklonu co najmniej 40 tys. ludzi było pozbawionych prądu.

Nic jednak nie oddaje siły żywiołu tak, jak to, co widać na zdjęciach zamieszczanych w mediach społecznościowych. Mieszkańcy Ayr po przejściu cyklonu odnaleźli w swojej okolicy martwego rekina - kilka kilometrów od Morza Koralowego. Zdziwieni swoim odkryciem zaczęli dokumentować znalezisko za pomocą zdjęć i filmów, które trafiły potem do sieci. - Jesteśmy naprawdę zszokowani, nie spodziewaliśmy się zobaczyć tu tego typu dziko żyjące zwierzę - relacjonuje jeden z lokalnych dziennikarzy.

Odnaleziony przez mieszkańców rekin to żarłacz tępogłowy. Są one bardzo popularne w tym rejonie, zwykle pływają w okolicznych rzekach i zatokach. W jaki sposób jeden z nich znalazł się na lądzie? Przyczyną jest powódź wywołana przez cyklon. Kiedy woda cofnęła się, zwierzę pozostało. Nie udało się go jednak uratować.

A TERAZ ZOBACZ: Powodzie, które nawiedziły Australię w czerwcu

Wielka powódź w Australii. Południowa część kraju znalazłą się pod wodą

Więcej o: