Prezydent o decyzji MON ws. Eurokorpusu dowiedział się po fakcie. "Przyjął do wiadomości"

Prezydent przyjął informację do wiadomości i to nie była decyzja, która wzbudziłaby jakieś jego szczególnie zaniepokojenie - stwierdził szef BBN Paweł Soloch pytany o reakcję głowy państwa na decyzję o wycofywaniu się polskiej armii z działalności w Eurokorpusie.

We wtorek RMF FM podało informację, że Polska wycofuje się z czynnej obecności w Eurokorpusie. Dowództwo organizacji, która w sytuacjach zagrożenia może tworzyć misje wojskowe i być wykorzystywana w operacjach na terenie Unii, ma opuścić ponad stu polskich oficerów. Rzecznik Eurokorpusu Vicente Dalmau potwierdził agencji AFP, że o ich wycofywaniu zdecydował polski rząd. Od 2020 roku Polska w tej organizacji będzie jedynie państwem stowarzyszonym, a nie ramowym, czyli takim, które miałoby wpływ na podejmowanie kluczowych decyzji.

"Prezydent został poinformowany"

O powody takiej decyzji był dziś pytany Paweł Soloch, szef BBN, który był gościem porannej rozmowy w RMF FM. - Tę informację posiadamy już od dłuższego czasu, otrzymaliśmy ją jeszcze w ubiegłym roku - potwierdził Soloch. A pytany o reakcję Andrzeja Dudy odparł:

- Prezydent został poinformowany o decyzji redukcji naszej obecności. I przyjął tą informację do wiadomości, ponieważ decyzję ministra obrony traktował szerzej w kontekście naszej polityki, również polityki związanej z obsadzaniem etatów i struktur NATO-wskich - stwierdził Soloch.

Dopytywany czy prezydent nie jest zaniepokojony faktem, że na własne życzenie rezygnujemy z prawa do posiadania wpływu na decyzje, o co jeszcze jakiś czas temu mocno zabiegaliśmy, szef BBN stwierdził:

To nie była decyzja, która wzbudziłaby jakieś szczególne zaniepokojenie pana prezydenta.

MON: Będziemy się angażować, ale mniej  

Ministerstwo Obrony jeszcze wczoraj zamieściło oświadczenie, w którym stwierdza, że "Polska jedynie zrezygnowała z ubiegania się o status państwa ramowego w dowództwie Eurokorpusu oraz stopniowo zredukuje w perspektywie 3-4 lat swój wkład" Jak zapewniał resort obrony zachowa "dalej status państwa stowarzyszonego i będzie się angażować w stopniu odpowiednim do tego statusu i zaangażowania innych państw europejskich". Decyzja o ograniczeniu współpracy podyktowania jest "koniecznością redukcji zaangażowania w związku ze zwiększeniem obciążeń wojska wynikających z realizacji postanowień szczytów NATO w Newport i Warszawie, w tym wzmacnianiem flanki wschodniej NATO i zmianą charakteru aktywności Eurokorpusu".

"Bez prawa głosu w najważniejszych sprawach"

- Polscy oficerowie, którzy z nami służą wykonają swoje trzyletnie kontrakty zgodnie z umową. Oznacza to, że współpraca wygasa w 2019 roku - powiedział w TVN24 Vicente Dalmau, rzecznik Eurokorpusu. Podkreślił, że decyzja o wycofaniu zależy od danego państwa. - Jeżeli decyduje się ono wycofać, to ma do tego prawo. Decyzja jest suwerenna - stwierdził Dalmau. Przypomniał także, że kraj, który nie ma statusu państwa ramowego w organizacji jest też "pozbawiony prawa głosu w najważniejszych sprawach".     

Kilka lat polskich starań

Eurokorpus powstał w 1993 roku. Jest międzynarodową organizacją wojskową, która może być wykorzystywana w operacjach wojskowych NATO lub UE. Żołnierze Eurokorpusu uczestniczyli w misjach m.in. w Kosowie i Afganistanie. Tworzą go tzw. państwa ramowe (mają prawo do zatwierdzania misji wojskowych) - Niemcy, Francja, Hiszpania, Belgia i Luksemburg, a także stowarzyszone - Polska, Grecja, Włochy, Rumunia, Turcja. Siedziba Eurokorpusu mieści się w Strasburgu. W 2003 roku Polska została państwem stowarzyszonym. O status państwa ramowego ubiegała się od kilku lat.