PiS odcina się od słów Le Pen o demontażu Europy. Ale to zdjęcie nie jest przypadkowe

Nie będziemy brać udziału w "demontażu UE" - deklarują politycy PiS. Le Pen, która ogłosiła Polskę swoich partnerem w tej kwestii, to jedyna kandydatka w wyborach, z którą spotkał się szef MSZ.

Polska może być partnerem Francji w "rozmontowaniu" Unii Europejskiej - takie słowa miała wypowiedzieć Marine Le Pen, kandydatka skrajnej prawicy w wyborach prezydenckich. PiS zapewnia, że demontażu nie chce i podważa wiarygodność autora wywiadu. Należy jednak przypomnieć, że Le Pen to jedyna polityczka startująca w wyborach, z którą osobiście spotkał się szef Ministerstwa Spraw Zagranicznych Witold Waszczykowski.

Minister mówił wprawdzie, że realizacja programu, który zakłada "duże rozbicie UE", byłaby dla Polski niekorzystna, ale komentatorzy podkreślają, że samym spotkaniem Waszczykowski legitymizuje poglądy Le Pen i może prowokować ją do komentarzy o ewentualnym antyunijnym sojuszu.

Szef MSZ przy innej okazji powiedział, że politycy skrajnej prawicy sprawią, że UE "będzie odchodzić od modelu do tej pory forsowanego, że rolą poszczególnych krajów jest jedynie służenie brukselskiej arystokracji".

"Waszczykowski z Le Pen, Karczewski z Łukaszenką - w te objęcia PiS wiedzie Polskę" - napisał publicysta Przemysław Szubartowicz. Michał Wąsowski z Bussiness Insider Polska stwierdził z kolei: "Wymienię kilka nazwisk, resztę dopiszcie sami: Le Pen, Trump, Putin, Netanyahu". Były wicepremier Janusz Piechociński ironizował, że PiS odcina się od słów Le Pen, ale "lubi się spotykać z demontażystami". 

"Waszczykowski jest kompletnie pogubiony. Mówi jedną niepoważną rzecz po drugiej"

Więcej o: