"Rz": Limuzyna Szydło przed wypadkiem jechała nawet 90 km/h. I nie była ubezpieczona

Tuż przed wypadkiem w Oświęcimiu limuzyna premier Beaty Szydło jechała z prędkością nawet 90 km/h - ustaliła nieoficjalnie "Rzeczpospolita".

Dziennik twierdzi, że takie dane udało się odczytać z rejestratorów umieszczonych w samochodzie. Miały one wykazać, że kiedy kierowca rządowego audi nacisnął hamulec, pojazd jechał z prędkością 85 km/h.

Szef MSWiA Mariusz Błaszczak przekonywał dzień po wypadku w Oświęcimiu, że auto poruszało się z przepisową prędkością 50 km/h. Takie ograniczenie obowiązywało na ulicy, gdzie doszło do zdarzenia. Niewykluczone jednak, że kierowca przyspieszył, by wykonać manewr wyprzedzania - pisze "Rzeczpospolita". Okoliczności te bada teraz prokuratura.

"Rzeczpospolita" podaje też, że limuzyna Szydło nie miała wykupionego ubezpieczenia AC. To oznacza, że jeśli winę za wypadek ponosi kierowca wyprzedzanego seicento Sebastian K., koszty naprawy pokryje jego polisa OC. Jeśli natomiast wina będzie leżeć po stronie BOR-u, wówczas zapłaci za to Biuro - jeśli zdecyduje się na remont. Dziennik szacuje, że ewentualna naprawa samochodu będzie kosztowała nawet 300 tys. złotych.

"Rz" zaznacza, że brak ubezpieczenia to stara praktyka BOR, nigdy dotąd nie zdarzały się bowiem przypadki kradzieży rządowych samochodów czy tak poważne wypadki, jak ten w Oświęcimiu.

Co się wydarzyło w Oświęcimiu?

10 lutego wieczorem kolumna rządowa wyprzedzała fiata seicento, którego kierowca w pewnym momencie skręcił w lewo, nie przepuszczając limuzyny Beaty Szydło. Wówczas kierowca kolumny, chcąc uniknąć zderzenia, próbował zjechać na pobocze i uderzył w drzewo. W wyniku wypadku do szpitala trafiła premier i dwóch funkcjonariuszy BOR. Jeden z nich doznał poważniejszych obrażeń nóg i miednicy. Premier po tygodniu opuściła Wojskowy Instytut Wojskowy w Warszawie.

Jakie zostały postawione zarzuty?

14 lutego prokuratorski zarzut nieumyślnego spowodowania wypadku usłyszał kierowca fiata Sebastian K. Śledztwo w tej sprawie prowadzi zespół trojga prokuratorów z Prokuratury Okręgowej w Krakowie. Nadzór nad śledztwem objęła Prokuratura regionalna w Krakowie. CZYTAJ WIĘCEJ >>>

Zobacz także: To nagranie pokazuje, jak poruszała się kolumna rządowa. Chwilę później doszło do wypadku

To nagranie pokazuje, jak poruszała się kolumna rządowa. Chwilę później doszło do wypadku

Więcej o: