"Portal" Misiewicza przestał działać. Rzecznik pisze o sukcesie i wyłącza stronę po tygodniu

Strona Bartłomieja Misiewicza miała "walczyć z dezinformowaniem społeczeństwa". Dokładnie po tygodniu przestała jednak działać.

 "Bardzo dziękujemy za zainteresowanie tematyką dezinformacji w Polsce. Pierwsza odsłona portalu dotarła do ponad 140 tysięcy internautów w tydzień. Próba powołania tego serwisu okazała się sukcesem. O następnych krokach będziemy informować" - taki komunikat pojawia się po odwiedzeniu strony dezinformacja.net.

Witryna została otwarta dokładnie tydzień temu i miała - zdaniem autora - "demaskować kampanie dezinformacyjne, pokazywać technikę dezinformacji i wskazywać na inspiratorów". W materiałach znajduje się opis sprawy generała Waldemara Skrzypczaka oraz tekst "Atak informacyjny na rząd" autorstwa Tomasza Sakiewicza. W zakładce "video" film TVP "Pucz" oraz "Nocna Zmiana" z 1995 roku. Na stronie polecono też trzy inne serwisy - Niezależna, Radio Maryja i wPolityce.

Portal Misiewicza wywołał kpiny. Ale dezinformacja to poważne zagrożenie - i tak traktują ją Unia i NATO >>>

Jeszcze wczoraj rano strona była dostępna. Zmieniło się tylko zdjęcie widoczne na otwarciu witryny. Poprzednie - zbiór okładek - okazał się być skopiowany z serwisu Wirtualne Media. Jedyną różnicą było zasłonięcie pierwszej strony "Gazety Polskiej Codziennie" okładką "Dziennika Gazety Prawnej".

Kontrowersyjny rzecznik MON

O Misiewiczu było ostatnio głośno z powodu imprezy, w której - według relacji mediów - miał uczestniczyć w Białymstoku. Ale impreza to nie pierwszy raz, gdy Misiewicz wywołał kontrowersje. Do prokuratury trafiła sprawa rzekomego proponowania stanowisk członkom PO. Śledztwo umorzono, a w grudniu Misiewicz wrócił do pełnienia stanowisk w MON (na czas wyjaśniania sprawy był zawieszony).

Kontrowersje wywołało też m.in. przyznanie mu złotego medalu za "zasługi dla obronności kraju", czy też fakt, że żołnierze salutowali mu i witali słowami "czołem panie ministrze".

Bartłomiej Misiewicz jako 20-latek, tuż po katastrofie smoleńskiej, wstąpił do PiS. Od początku współpracował z Antonim Macierewiczem. Już dwa lata później był członkiem Rady Politycznej tej partii.

Kiedy PiS objęło rządy w 2015 r., został rzecznikiem MON, szefem gabinetu politycznego Antoniego Macierewicza oraz pełnomocnikiem ds. Centrum Eksperckiego kontrwywiadu NATO. Dziennikarze wytykali mu wówczas, że pracował jedynie w aptece, a także podnosili kwestię jego wykształcenia, na co odpowiadał, że jego awans był „oparty na dziewięcioletniej pracy, a tym samym zdobytej wiedzy i nabraniu kompetencji”.

Więcej o: