Wiemy, co Misiewicz robi na urlopie. Stworzył "portal" o dezinformacji

Rzecznik MON od jakiegoś czasu przebywa na urlopie. Dziś wiadomo już, na co przeznacza swój wolny czas. Misiewicz stworzył serwis, który ma "demaskować kampanie dezinformacyjne".

"Dezinformacja" to słowo, które bardzo często pada z ust pracowników Ministerstwa Obrony Narodowej. Doszło do tego, że - po tym, jak w mediach pojawiły się doniesienia o tym, że rzecznik resortu Bartłomiej Misiewicz został zwolniony - on sam napisał na Twitterze, że "ma dezinformację".

Teraz Misiewicz dezinformację faktycznie ma - urzędnik stworzył serwis dezinformacja.net. "Nasz portal, demaskując kampanie dezinformacyjne, pokazując technikę dezinformacji i wskazując na inspiratorów, będzie starał się być dla Państwa przewodnikiem. Mamy również nadzieję, że będziecie Państwo nie tylko czytelnikami, ale także współredaktorami. Czekamy na wszelkie sygnały o oszczerczych kampaniach i planowych akcjach dezinformacyjnych – za którymi stoją pieniądze, walka o wpływy czy zawiedzione polityczne nadzieje. Warto razem stanąć w obronie prawdy" - czytamy.

Misiewicz na Twitterze zaprasza do "odwiedzin, obserwowania, ale także współtworzenia nowego portalu".

Na razie na stronie nie znajdziemy wielu materiałów. W materiałach znajduje się opis sprawy generała Waldemara Skrzypczaka, a w zakładce "video" film TVP "Pucz" oraz "Nocna Zmiana" z 1995 roku. Na stronie polecono też trzy inne serwisy - Niezależna, Radio Maryja i wPolityce. Aktualnie jedynym autorem analiz jest Bartłomiej Misiewicz.

Kontrowersyjny rzecznik MON

O Misiewiczu było ostatnio głośno z powodu imprezy, w której - według relacji mediów - miał uczestniczyć w Białymstoku. Ale impreza to nie pierwszy raz, gdy Misiewicz wywołał kontrowersje. Do prokuratury trafiła sprawa rzekomego proponowania stanowisk członkom PO. Śledztwo umorzono, a w grudniu Misiewicz wrócił do pełnienia stanowisk w MON (na czas wyjaśniania sprawy był zawieszony).

Kontrowersje wywołało też m.in. przyznanie mu złotego medalu za "Za zasługi dla obronności kraju", czy też fakt, że żołnierze salutowali mu i witali słowami "czołem panie ministrze".

Bartłomiej Misiewicz jako 20-latek, tuż po katastrofie smoleńskiej, wstąpił do PiS. Od początku współpracował z Antonim Macierewiczem. Już dwa lata później był członkiem Rady Politycznej tej partii.

Kiedy PiS objął rządy w 2015 r., został rzecznikiem MON, szefem gabinetu politycznego Antoniego Macierewicza oraz pełnomocnikiem ds. Centrum Eksperckiego kontrwywiadu NATO. Dziennikarze wytykali mu wówczas, że pracował jedynie w aptece, a także podnosili kwestię jego wykształcenia, na co odpowiadał, że jego awans był „oparty na dziewięcioletniej pracy, a tym samym zdobytej wiedzy i nabraniu kompetencji”.

Więcej o: