Cezary Gmyz na tropie. Kaczyński nie pił wódki w Magdalence, a kto twierdzi inaczej, ten "łże"

Tuż przed rocznicą obrad Okrągłego Stołu jak co roku słychać głosy o zdradzie i spisku. Tym razem tematem kłótni stała się też wódka i to, czy podczas rozmów w Magdalence pił ją Lech Kaczyński.

Czy Lech Kaczyński pił wódkę z komunistami w Magdalence? Ta pozornie błaha kwestia rozpaliła komentatorów z prawej strony politycznej barykady. Na sugestię dziennikarza "Rzeczpospolitej" Jacka Nizinkiewicza, że tak właśnie było, Cezary Gmyz odpowiedział ostro: "Nie łżyj. Przejrzałem 9 godzin taśm z Magdalenki. Nie ma na nich ani jednego kadru na którym Lech Kaczyński pije wódkę z kimkolwiek".

My, w przeciwieństwie do Cezarego Gmyza, nie widzieliśmy 9 godzin taśm z Magdalenki. Wystarczyło bowiem kilkanaście minut materiału emitowanego na antenie Telewizji Polskiej, by zobaczyć, że to z całą pewnością nie Nizinkiewicz "łże".

 

O alkoholu podczas rozmów strony rządowej z opozycją mówił sam Lech Kaczyński. - Komunistom chodziło o osobiste poznanie nas. To miał być też pierwszy etap fraternizacji. Na jednym z przyjęć w Magdalence generał Kiszczak powiedział, że 25 pierwszych kieliszków jest obowiązkowych, a potem jak kto chce - mówił w rozmowie z "Newsweekiem" w 2009 roku. - Po oficjalnych obradach odbywających się przy wodzie sodowej odbywała się kolacja - precyzował ówczesny prezydent.

"Szokujące" taśmy Gmyza

Cezary Gmyz jest korespondentem TVP w Niemczech. Zanim przeniósł się za Odrę, stworzył dla Telewizji Polskiej film "Taśmy z Magdalenki". Zostały w nim zaprezentowane niepublikowane dotąd nagrania z rozmów w ośrodku rządowym. Dziennikarz przed publikacją mówił o "szokujących fragmentach", jednak komentatorzy - nawet przychylni Gmyzowi - zdawali się mieć inne zdanie na temat obrazu. "Uważam film za bardzo słaby. Niejasny przekaz, brak osi narracyjnej, zły montaż, oś czasu..." - pisał lustrator Lecha Wałęsy Sławomir Cenckiewicz.

Więcej o: