Poseł PO nagrał ochroniarza Kaczyńskiego w kuluarach Sejmu. Wtedy wkracza prezes

Do kuluarów sali plenarnej Sejmu nie mogą wejść dziennikarze, ale osobisty ochroniarz Jarosława Kaczyńskiego już tak. - Czy aby pan jest o zdrowych zmysłach? - pytał prezes PiS posła, który nagrywał tajemniczego mężczyznę.

Poseł Sławomir Nitras z PO spotkał w kuluarach sejmowych prywatnego ochroniarza Jarosława Kaczyńskiego. Próbował dowiedzieć się, na jakiej podstawie ten tam przebywa, jednak mężczyzna odmawiał wyjaśnień i mówił jedynie, że "ma upoważnienie", nie chciał się też przedstawić.

Nitras pytał o szczegóły i zaznaczał, że do kuluarów wstęp mają tylko posłowie, Straż Marszałkowska i upoważnione osoby. Poseł pytał też strażników, ale ci najpierw ignorowali pytania, a potem stwierdzili, że nie mają obowiązku udzielenie informacji.

W końcu na miejscu pojawił się "sprawca" zamieszania - Jarosław Kaczyński, przed którym ochroniarz otworzył drzwi na klatkę schodową.

- Czy aby pan jest o zdrowych zmysłach? - zapytał Nitrasa prezes PiS. 

- Tu nie mogą wejść dziennikarze, ale może wejść prywatny ochroniarz prezesa - podsumował Nitras, który całą rozmowę w kuluarach transmitował na Facebooku.

Poseł Nitras niedługo po zdarzeniu wystosował pismo do marszałka Sejmu z pytaniami odnośnie ochrony Kaczyńskiego. Pyta m.in. o to, na jakiej zasadzie ochrona przebywa na terenie Sejmu, czy ma przy sobie broń i ilu posłów posiada zgodę na wprowadzenie osobistej ochrony. 

Po południu biuro prasowe kancelarii Sejmu odpowiedziało, że mężczyzna przebywał w Sejmie legalnie, miał przepustkę. Oto treść oświadczenia: 

Milion złotych rocznie na ochronę

Co ciekawe, osobisty ochroniarz Jarosława Kaczyńskiego ma za sobą epizod aktorski - zagrał ochroniarza Lecha Kaczyńskiego w filmie "Smoleńsk". 

Ochronę nad prezesem PiS sprawuje firma GROM Group założona przez byłych komandosów. W 2013 r. "Newsweek" ujawnił, że za tę usługę partia płaci ponad milion złotych rocznie. PiS ma być najważniejszym klientem grupy. 

Więcej o: