Są kolejni żywi ludzie w ruinach hotelu we Włoszech. "Matka i córka przeżyły, bo rozpaliły ogień". Trwa akcja

• Pod gruzami hotelu w Abruzji znaleziono kolejne żywe osoby• Matka i córka przeżyły, bo udało się im rozpalić ogień• Ponad setka ratowników ciągle przeszukuje rumowisko

Stacje telewizyjne podają różny bilans uratowanych, ale wiadomo, że odnaleziono kolejne żywe osoby w ruinach hotelu. BBC podaje, że liczba ocalonych wzrosła do 10 osób. W środę po południu w wyniku trzęsienia ziemi na włoski hotel w Farindoli zeszła lawina.

Wcześniej pod śniegiem znaleziono osiem żywych osób, wśród nich są dwie małoletnie dziewczynki.  Pierwsze uratowane zostały matka i córka, które przeżyły, bo udało się im rozpalić ogień - podaje portal "Corriere della Serra". Wczoraj ratownicy wydobyli ciała czterech ofiar. Ponad setka pracowników służb ratunkowych przeszukuje teren. Około 20 osób ciągle nie odnaleziono.

Dowiedz się więcej:

Kto wezwał pomoc?

Kiedy zeszła lawina dwie osoby znajdowały się poza budynkiem. Jedna z nich, kucharz, miał według "Corriere Della Sera" wyjść na papierosa w chwili zdarzenia. Oprócz niego na zewnątrz do samochodu wyszedł też drugi mężczyzna. O lawinie miała zaalarmować jedna z osób SMS-em: "Ratunku, umieramy z zimna!".

Czy turyści spodziewali się nadchodzącego zagrożenia?

Mężczyzna, który był w kontakcie z jedną z dwóch uratowanych osób, powiedział mediom, że w związku z zagrożeniem lawinowym wszyscy goście hotelu chcieli go jak najszybciej opuścić. Jak wynika z jego relacji, turyści zapłacili za pobyt, spakowali się i czekali na przybycie pługu śnieżnego, by odblokował zasypaną drogę. Jego przyjazd opóźnił się o kilka godzin.

Jak na środowe trzęsienie ziemi we Włoszech zareagowały władze? 

Premier Paolo Gentiloni zwrócił się do ministerstwa obrony o wysłanie żołnierzy i sprzętu na tereny zniszczone przez trzęsienie ziemi w zeszłym roku. Środowe trzęsienie spowodowało dalsze szkody na tych obszarach. Sytuacja jest tam nadzwyczaj trudna, bo ludność zmaga się nie tylko ze skutkami wstrząsów sejsmicznych, ale także z atakiem srogiej zimy. Leżą tam nawet dwa metry śniegu. W odpowiedzi na apel premiera minister obrony Roberta Pinotti zadeklarowała, że oddaje do dyspozycji lokalnych władz ciężki sprzęt wojskowy. - Sytuacja jest bardzo trudna - przyznał szef Obrony Cywilnej Fabrizio Curcio.

Lawina zeszła na hotel we Włoszech. Media: Mogło zginąć nawet 30 osób

Więcej o: