TVP ujawniła stenogramy z rozmów Piniora. Były senator: "Materiał został całkowicie zmanipulowany"

TVP ujawniła część stenogramów podsłuchanych przez CBA w 2015 r. rozmów b. senatora Józefa Piniora i jego asystenta. Rozmowy mają dotyczyć łapówek od przedsiębiorców.

"Magazyn Śledczy Anity Gargas" podał, że dotarł do stenogramów podsłuchanych w 2015 r. przez CBA rozmów Piniora z jego asystentem oraz biznesmenem Tomaszem G. Jak podano, świadczą one o tym, iż Pinior i Wardęga oczekiwali łapówek (nazywanych w tych rozmowach "pomocą") i w rozmowach z biznesmenami powoływali się na wpływy w instytucjach rządowych - m.in. w resorcie infrastruktury i rozwoju oraz Państwowej Straży Pożarnej.

W zamian za otrzymane pieniądze asystent Piniora miał aranżować spotkanie z wiceministrem infrastruktury, w wyniku którego zainteresowany biznesmen otrzymywał zgodę na rozbudowę centrum handlowego w Jeleniej Górze.

"Powiem, żeby nie płakał, że dostanie" 

"Jesteśmy silni, zwarci i gotowi w każdym ministerstwie" - jak stwierdziła Anita Gargas te słowa według śledczych są twardym dowodem na korupcję senatora i byłego współpracownika. Dalej zaprezentowano kilkanaście nie ułożonych chronologicznie fragmentów podsłuchów. Według autorów materiału dowodzą rzekomego załatwienia zgody na odstępstwa od przepisów przy wydawaniu pozwoleń na budowę nowego centrum handlowego w Jeleniej Górze.

Inwestorem jest przedsiębiorca Tomasz G, który miał przelewać na konto Piniora pieniądze. To jeden z wątków sprawy byłego senatora. "To ja Piniora zaprowadzę do Best Westerna i powiem żeby dziś nie płakał że dostanie, że tak powiem nagrodę i ja dostanę nagrodę" - miał mówić w jednej z podsłuchanych rozmów Wardęga. "Jeśli ha ha ha będzie papier, Jarek" - odpowiada mu biznesmen.

"Materiał został całkowicie zmanipulowany'

Piniora i 10 innych osób CBA zatrzymało 29 listopada 2016 r. Wszyscy usłyszeli zarzuty popełnienia przestępstw o charakterze korupcyjnym. Pinior jest podejrzany o przyjęcie 46 tys. zł łapówki i płatną protekcję. Prokuratura chciała jego aresztowania oraz aresztu dla asystenta - Jarosława Wardęgi i jeszcze jednej osoby. 1 grudnia poznański sąd rejonowy nie uwzględnił tych wniosków, uznając, że brak było przesłanek do stosowania tego najsurowszego ze środków zapobiegawczych. 

- Materiał został całkowicie zmanipulowany. W sensie procesowym nic z niego nie wynika. Przecież te opublikowane moje rozmowy z Jarosławem Wardęgą to wręcz dowód na to, co mówiłem już wcześniej - że spotkała mnie taka sytuacja życiowa, w której zostałem zmuszony do pożyczania pieniędzy. Nie miało to jednak żadnego związku z podejmowanymi przeze mnie interwencjami senatorskimi. I z tego programu nic takiego nie wynikało - tłumaczy Pinior w rozmowie z lokalną redakcją "Gazety Wyborczej" we Wrocławiu

Więcej o: