Fiasko rozmów liderów partii z marszałkiem Senatu. Petru: Zrobiłem wszystko, co było możliwe. Nie udało się

• Nie doszło do porozumienia liderów partii na nadzwyczajnym spotkaniu• Ryszard Petru poinformował, że PiS nie chce szukać rozwiązań konfliktu• W spotkaniu uczestniczyli liderzy wszystkich partii oprócz PO

- Mogę powiedzieć, że zrobiłem wszystko w ramach racji stanu, co było możliwe, aby Polska nie była w takim paraliżu w jakim jest. Nie udało się - powiedział Ryszard Petru po spotkaniu liderów wszystkich partii sejmowych z marszałkiem Senatu Stanisławem Karczewskim. - Nie ma możliwości porozumienia, dlatego że pozostaje fundamentalna kość niezgody jaką jest kwestia tego, co się działo na Sali Kolumnowej (...) Nie ma u nich otwartości na to, żeby szukać rozwiązań - mówił lider Nowoczesnej. Petru zadeklarował, że posłowie nie będą blokować mównicy, bo uważa, że "to nie jest najlepsza forma protestu". - Przechodzimy w inną formę protestu - dodał.

Dowiedz się więcej:

Jak spotkanie komentował Jarosław Kaczyński?

Pan przewodniczący Petru wycofał się z tego, co sam proponował. W związku z tym do finalnego porozumienia, które byłoby znacznym krokiem do rozwiązania kryzysu (...), nie doszło. To, co mogę powiedzieć z radością, to, że przewodniczący zdeklarowali, że jutro będą na sali sejmowej, ich kluby nie będą zakłócały obrad i zrobią wszystko, żeby obrady zaczęły się normalnym trybem - mówił prezes PiS. Zdaniem Kaczyńskiego "zmarnowano wielką szansę na to, żeby rozwiązanie kryzysu stało się czymś bardzo, bardzo bliskim". Podkreślał, że budżet został przyjęty w sposób legalny.

Co mówili inni politycy opozycji obecni na spotkaniu?

Władysław Kosiniak-Kamysz i Paweł Kukiz po wyjściu ze spotkania krytykowali Ryszarda Petru za zmianę stanowiska ws. przegłosowanie poprawek w czasie debaty budżetowej w Senacie (poprawki miałyby wówczas wrócić do Sejmu). Kukiz poinformował, że - jeśli opozycja będzie nadal okupowała mównicę - będzie oczekiwał, że marszałek ukarze posłów za formę protestu. Z kolei przewodniczący PSL wyraził zainteresowanie zaproszeniem ze strony szefa PO Grzegorza Schetyny na spotkanie w gronie liderów ugrupowań opozycyjnych.

Jakie rozwiązanie kryzysu proponuje Prawo i Sprawiedliwość?

- Proponujemy, żeby nasza większość w Senacie uchwaliła część poprawek opozycji do budżetu - powiedział w TVP1 prezes PiS Jarosław Kaczyński. Dodał, że można rozważyć przyjęcie niektórych z nich później w Sejmie. Powiedział też, że liczy na obecność PO na spotkaniu liderów opozycji. Zdaniem Kaczyńskiego nie powinno się banalizować tego, co się obecnie dzieje w Sejmie. - Blokowanie obrad Sejmu, blokowanie mównicy, stołu prezydialnego, to są wydarzenia zupełnie nadzwyczajne, bardzo drastyczne łamanie prawa, konstytucji, różnych ustaw - powiedział Kaczyński.

Dlaczego doszło do kryzysu w Sejmie?

Od 16 grudnia w sali plenarnej Sejmu przebywają posłowie opozycji - PO i Nowoczesnej - którzy rozpoczęli wtedy protest wobec wykluczenia z obrad posła PO Michała Szczerby i wobec zmian w zasadach pracy dziennikarzy w Sejmie, domagając się zachowania jej dotychczasowych reguł. Marszałek Kuchciński ogłosił wówczas przerwę w obradach i wznowił je w Sali Kolumnowej, gdzie przeprowadzono głosowania m.in. nad ustawą budżetową na 2017 r. Opozycja uważa, że głosowania w Sali Kolumnowej były nielegalne, m.in. z powodu braku kworum.

Dlaczego Grzegorz Schetyna miał wątpliwości ws. udziału w spotkaniu?

Grzegorz Schetyna w rozmowie z mediami podkreślał, że w jego ocenie marszałek Senatu nie jest osobą, która "może rozwiązać konflikt w Sejmie". Lider PO powiedział, że to rozmowa z marszałkiem Sejmu Markiem Kuchcińskim może rozwiązać problem. Zadeklarował, że jeśli pojawi się inicjatywa ze strony marszałka Kuchcińskiego, to pojawi się na takim spotkaniu. "Dwie formuły są dla mnie oczywiste: albo rozmowa szefów wszystkich partii politycznych, klubów parlamentarnych po pierwsze, po drugie rozmowa z marszałkiem Kuchcińskim" - powiedział Schetyna.