Kierowca w Czeladzi był tak pijany, że zabrakło dla niego skali w alkomacie. Próbował uciekać pieszo

Ponad 4 promile - co najmniej tyle alkoholu znajdowało się w powietrzu wydychanym przez kierowce, który spowodował kolizję w Czeladzi i próbował uciekać na piechotę.

Policjanci z czeladzkiego komisariatu zostali powiadomieni przez świadka zdarzenia o mężczyźnie, który siedząc za kierownicą hondy uderzył w ogrodzenie jednej z posesji przy ul. Handlowej. Zanim na miejsce przyjechał patrol, sprawca kolizji podjął próbę ucieczki. Auto odmówiło jednak posłuszeństwa i 30-letni mężczyzna zdołał ujechać raptem kilkanaście metrów. Dalszą drogę do centrum handlowego postanowił przejść pieszo, a wówczas dogonili go policjanci.

Na widok mundurowych mężczyzna zaczął zachowywać się wulgarnie i agresywnie. Kierowca groził też policjantom, próbując skłonić ich do odstąpienia od wykonania dalszych czynności. W pewnym momencie 30-latek rzucił się na mundurowych i w trakcie szamotaniny próbował uderzyć policjantów.

Na alkomacie zabrakło skali

Przeprowadzone na miejscu badanie stanu trzeźwości, ze względu na brak skali urządzenia nie dało odpowiedzi na pytanie ile alkoholu znajdowało się w ciele mężczyzny. Dokonany pomiar wskazywał na ponad 4 promile. Dokładna zawartość alkoholu będzie znana po badaniu pobranej od 30-latka krwi. Zatrzymany mężczyzna stanie wkrótce przez sądem. Za znieważenie i napad na policjanta grożą mu nawet 3 lata więzienia. Odpowiedzialność nie minie go także za jazdę pod wpływem alkoholu.

Mężczyźnie, poza odpowiedzialnością za jazdę po alkoholu, grozi za napad na policjanta nawet 3 lata więzienia.