Cztery pytania o amerykańskie wybory, na które powinieneś znać odpowiedź

Nad ranem poznamy wyniki wyborów prezydenckich w Stanach Zjednoczonych. Zanim to nastąpi, przypomnijmy kilka ważnych informacji.

To ostatnia noc walki Hillary Clinton i Donalda Trumpa o fotel prezydenta USA. Oto cztery pytania, na które odpowiedź powinieneś znać przez ogłoszeniem wyników.

1. Które stany zdecydują o wygranej?

O wynikach wyborów rozstrzygają zwykle głosy oddane przez mieszkańców tzw. swing states, czyli stanów niezdecydowanych, wahających się. Większość z 50 amerykańskich stanów jest określanych jako "safe states" czyli stany pewne, gdzie przewaga Demokratów lub Republikanów jest stała od lat i kandydat danej partii jest niemal pewnym zwycięzcą.

Poparcie w poszczególnych stanachPoparcie w poszczególnych stanach Fot. Gazeta.pl

Większość wahających się stanów znajduje się na wschodzie kraju. Wśród nich jest m.in. Wirginia, Ohio, Michigan, czy Floryda. Zwycięzcami w tym ostatnim od 1996 roku byli kolejno Bill Clinton, dwukrotnie George W. Bush i dwukrotnie Barack Obama, którzy zostawali też prezydentami USA.

2. O której poznamy wyniki wyborów?

Wybory odbywają się w sześciu różnych strefach czasowych. Stąd lokale w części stanów zamkną się już o północy polskiego czasu, a w innych dopiero o 6 rano.

Po 2 w nocy powinniśmy już znać wyniki z połowy stanów. Jeżeli wówczas przewaga jednego z kandydatów będzie duża, to prawdopodobnie utrzyma się do końca głosowania. O 5 nad ranem zamknięte będą już komisje w 49 stanach. Głosy z ostatniego stanu, Alaski, mogą zdecydować wyłącznie w przypadku, gdy wynik będzie wisiał na włosku.

3. Jak działa amerykański system wyborczy?

Otrzymując mniej głosów, można wygrać wybory. To możliwe, ponieważ wybory w USA nie są bezpośrednie. Poniższy film tłumaczy, jak działa ten system:

Liczba głosów elektorskich w poszczególnych stanachLiczba głosów elektorskich w poszczególnych stanach Fot. Gazeta.pl

 4. Co po wynikach wyborów?

Niezależnie od tego, kto wygra wybory, zaprzysiężenie prezydenta odbędzie się 20 stycznia 2017 roku. To oznacza, że Barack Obama będzie piastował to stanowisko jeszcze przez dwa miesiące.

Jeśli wygra Hillary Clinton, będzie ona pierwszą kobietą piastującą urząd prezydenta USA. Będzie to też wyjątkowy przypadek, w którym stanowisko to zajmowało dwoje małżonków. Jeśli z kolei wygra Donald Trump, będzie on najstarszym prezydentem w chwili zaprzysiężenia.

Więcej o:
Komentarze (14)
Cztery pytania o amerykańskie wybory, na które powinieneś znać odpowiedź
Zaloguj się
  • moreno77

    Oceniono 8 razy -8

    Trump dostał MNIEJ głosów niż Clinton. Mniej Amerykanów zagłosowało na niego niż na nią. Dziwny to system, w którym przegrywa zwycięzca wyborów.

  • jkal

    Oceniono 4 razy 2

    kolejne pytanie: na wybór którego kandydata POpsuła się maszyna głosująca? OdPOwiedź jest banalnie prosta! Chyba szkolenie przeszli tam, gdzie naczalstwo PKW!
    twitter.com/hashtag/VoterFraud?src=hash&ref_src=twsrc%5Etfw

  • ralph24

    Oceniono 5 razy -1

    Zapraszam tutaj:
    polityczneigrzyska.blox. pl

  • callistob

    Oceniono 5 razy 3

    Mam w głebokim odpowiedzi na te pytania. Z prostego powodu. Nie mamy żadnego, nawet iluzorycznego wpływu na te wybory. Mimo, że dotyczą pośrednio i nas. Nie widzę więc powodu do przeżywania czegoś, co jest totalnie poza nami.

  • ergosumek

    Oceniono 12 razy 4

    Cztery pytania o amerykańskie wybory, na które powinieneś znać odpowiedź
    +++++++++++++++++++++++++++
    Na wszystkie cztery pytania odpowiem hurtowo: goowno mnie to obchodzi.

  • amur-49

    Oceniono 7 razy -5

    Nie najmądrzejszym wydaje mi się amerykański system wyborczy. Choć samą ideę wyborów elektorskich tylko inaczej niż w USA zrealizowaną uważam z dobrą. W wyborach bezpośrednich do urn idą wszyscy, a więc i tacy, którzy o polityce, gospodarce i w ogóle funkcjonowaniu państwa zielonego nie maja pojęcia, czyli kompletni ignoranci. I to właśnie tacy stanowią większość elektoratu. A wynik ich zbiorowej decyzji - no cóż, ostatnio okazało się jak może być głupi. Wybory według mojego pomysłu wyglądały by następująco: Każdy kto wcześniej uzyskał by odpowiednią ilość podpisów popierających został by na czas danych wyborów elektorem. Każdy z kolei posiadający czynne prawo wyborcze obywatel mógł by tylko jednego kandydata na elektora poprzeć. I to właśnie tak wyłonieni elektorowie wzięli by udział w wyborach. Jaki był by tego skutek? Otóż nawet najgłupsi obywatele poparli by raczej mądrych, a nie durnych kandydatów na elektora. Tak więc poziom intelektualny kolegium elektorskiego był by z pewnością dużo wyższy niż średni taki poziom ogółu elektoratu. To i ich wybór był by mądrzejszy.

  • proteusz33

    Oceniono 5 razy -5

    3. Nieważne ile Trump dostanie głosów na Florydzie.Wiadomo że tam wygra Clinton.Udowodnili to w wyborach w których wygrał Bush

  • nuclearsnake

    Oceniono 15 razy -7

    Tru(m)p polityczny, na którego nawet republikanie wstydzą się głosować

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX