Ksiądz w katolickim radiu podał przyczynę trzęsienia ziemi we Włoszech. "Kara boska za związki partnerskie"

Ksiądz Giovanni Cavalcoli na antenie katolickiego radia powiedział, że tragiczne trzęsienie ziemi we Włoszech to kara za związki jednopłciowe. Jego słowa spotkały się z ostrą krytyką Watykanu.

Kataklizm, który zabił setki ludzi, a tysiące pozbawił domów, to kara za związki jednopłciowe i ich usankcjonowanie we włoskim prawie - takie zdanie wyraził ksiądz Giovanni Cavalcoli na antenie Radia Maryja (wł. Maria), włoskiej rozgłośni katolickiej. Najsilniejsze od 36 lat trzęsienie ziemi to - jego zdaniem - "kara boska" za związki partnerskie, które "obrażają rodzinę" i "godność małżeństwa".

Watykan prosi o wybaczenie

Słowa księdza skrytykował Watykan. Abp Angelo Becciu, bliski współpracownik papieża Franciszka, powiedział, że wypowiedź była "obraźliwa dla wierzących i skandaliczna dla tych, którzy nie wierzą". Wizję "kapryśnego i mściwego" Boga wynikającą ze słów, jakie padły na antenie Radia Maryja, nazwał, "pogańską, a nie chrześcijańską".

- Możemy jedynie prosić naszych braci, dotkniętych przez tragedię trzęsienia ziemi, o przebaczenie za to, że zostali wskazani jako ofiary złości Boga. Niech wiedzą, że ze strony papieża mają współczucie, solidarność i wsparcie - podkreślił. Włoski dostojnik stwierdził następnie, że Radio Maryja musi "skorygować ton swego języka i bardziej dostosować go do Ewangelii oraz orędzia miłosierdzia".

Ksiądz nie wycofuje się ze swoich słów

To nie wystarczyło, by Cavalcoli wycofał się ze swoich słów. Oświadczył, że jest teologiem od 30 lat i jeszcze raz podkreślił, że kataklizm był karą za grzechy. Zwrócił się też do urzędników watykańskich, by "poczytali katechizm". Radio Maryja zdystansowało się od wypowiedzi księdza i stwierdziło, że to jego prywatne zdanie. Ostatecznie jednak Cavalcoli został zawieszony.

Związki partnerskie we Włoszech

W maju Izba Deputowanych Włoch uchwaliła ustawę o związkach cywilnych osób tej samej płci. Za ustawą głosowało 372 deputowanych, a przeciw było 51. 99 parlamentarzystów wstrzymało się od głosu. W tym samym miesiąc ustawę podpisał prezydent Sergio Mattarelli. 

Zaniepokojenie taką procedurą prac wyraził Episkopat Włoch, oceniając, że taki ich tryb to "porażka dla wszystkich", ponieważ nie dopuszcza się do dyskusji nad kwestią moralną. Konferencji biskupów odpowiedział minister sprawiedliwości Andrea Orlando, który podkreślił, że uchwalone zostały prawa, które od dawna czekały na uznanie, o czym - dodał - przypominał Włochom także Europejski Trybunał Praw Człowieka.

Politycy prawicy, podobnie jak wielu przedstawicieli środowisk katolickich, uznali ustawę za "atak na rodzinę". Niektórzy żądali też przeprowadzenia referendum nad nią.