PiS odrzuci projekt zakazu aborcji? Burzliwe obrady komisji i nocna debata [PODSUMOWANIE]

Wiktoria Beczek
Po wielotysięcznych strajkach PiS postanowiło wycofać się z poparcia dla projektu zakazującego aborcji. W ekspresowym tempie odrzucono ustawę w komisji sprawiedliwości, by jeszcze tej samej nocy przeprowadzić debatę. Oto, co działo się w Sejmie:

1. Niespodziewane posiedzenie komisji

Na godzinę 17 w środę zwołano posiedzenie komisji sprawiedliwości i praw człowieka. Miała się ona zająć projektem komitetu "Stop aborcji", całkowicie zakazującego aborcji. Zainteresowanie było tak duże, że komisja musiała się przenieść do większej sali. Posłowie opozycji od początku podnosili wniosek o przesunięcie obrad na inny termin - zgodnie z regulaminem Sejmu, członkowie komisji powinni byli zostać poinformowani o posiedzeniu co najmniej 3 dni wcześniej. Ich opinię o nieregulaminowym trybie obrad potwierdziło Biuro Legislacyjne Sejmu. 

2. Wniosek o odrzucenie projektu

Mimo sprzeciwu, przewodniczący komisji chciał jak najszybciej przejść do prac. Na samym początku wniosek o odrzucenie projektu w całości zgłosił poseł PiS Witold Czarnecki. Awantura nie przeszkodziła komisji w przeprowadzeniu głosowania - niemal jednogłośnie opowiedziano się za odrzuceniem projektu ustawy. Już chwilę później wicemarszałek sejmu Ryszard Terlecki przypominał na konferencji prasowej, że był to projekt obywatelski, a PiS nie opowiada się za karaniem kobiet. 

Po wyjściu z komisji druk powinien przejść do planowanego na czwartek rano drugiego czytania na sali plenarnej. Stało się jednak inaczej.

3. Nocna debata nad zakazem aborcji

Nastąpiła kolejna niespodziewana wolta. Na godzinę 21 zwołano konwent seniorów, a ten zdecydował, że posłowie jeszcze tego samego dnia będą obradowali nad zakazem aborcji. Parlamentarzyści PiS mieli dostać sms-y, proszące o obecność w Sejmie. Spekulowano nawet, że w nocy może dojść do głosowania, jednak ostatecznie głosowanie odbędzie się w czwartkowe przedpołudnie.

Debata w Sejmie rozpoczęła się ok. godziny 23. Posłowie opozycji przekonywali, że rządzący przestraszyli się protestów kobiet. - Pozostaniecie jak w imadle między fanatykami religijnymi, a kobietami. Bo polskie kobiety wam tego nie odpuszczą - mówiła Joanna Mucha, a Monika Wielichowska dodawała: - Dzisiaj w Polsce rewolucja ma twarz kobiety. Dzisiaj w Europie rewolucja to twarz Polki. 

4. Wnioskodawca oskarża lekarzy

Po wystąpieniach przedstawicieli klubów przyszedł czas na wnioskodawców. Mariusz Dzierżawski z fundacji Pro - Prawo do Życia przekonywał, że w polskich szpitalach dochodzi do "zorganizowanego zabijania dzieci", które jest "zorganizowane przez Ministerstwo Zdrowia i opłacane z NFZ". Mówił również o tym, że położne są "przymuszane" do uczestnictwa w aborcjach i opowiadał o "rozczłonkowywaniu" i "rozszarpywaniu" płodów. 

5. Marszałek nie dopuszcza do pytań

Ostatnim zwrotem akcji w obradach Sejmu było przerwanie posiedzenia bez możliwości zadawania pytań. Taką decyzję, po około 1,5 godziny debaty, podjął wicemarszałek Stanisław Tyszka z klubu Kukiz'15. Wówczas w kolejce do mównicy było już zapisanych co najmniej 40 osób. Wicemarszałek nazwał posłów "wściekłymi małpami" i ogłosił przerwę do godziny 10 rano. 

Jeszcze przed rozpoczęciem bloku głosowań ma odbyć się nadzwyczajne posiedzenie klubu PiS z udziałem Jarosława Kaczyńskiego

Na temat aborcji przeczytasz też w książce "Pro. Odzyskajmy prawo do aborcji" >>