Prokuratura zatrzymała kardiologa, który wydał opinię ws. ojca Ziobry. Wcześniej przeszukano jego dom

Dom lubelskiego profesora kardiologii przeszukano w sprawie zawyżenia kosztów opinii wykonanej przez biegłych sądowych. W mieszkaniu znaleziono jednak broń i amunicję - i dlatego zatrzymano lekarza.

Przeszukanie domu profesora było związane ze sprawą zawyżenia kosztów opinii wykonanej przez biegłych sądowych. Chodzi o opinię uzupełniającą w procesie z prywatnego oskarżenia ws. śmierci Jerzego Ziobry, ojca ministra sprawiedliwości.

Lubelskiego kardiologa zatrzymano jednak z innego powodu - potwierdził w rozmowie z radiem TOK FM Tomasz Dudek z Prokuratury Krajowej w Krakowi. Podczas przeszukania policja zabezpieczyła w domu lekarza ok. 40 sztuk broni z czasów I i II wojny światowej, a także ok. 300 sztuk amunicji. Broń była w pełni sprawna, przechowywano ją bez odpowiednich pozwoleń. Mężczyzna na razie nie usłyszał zarzutów; decyzja w tej sprawie zapadnie jutro.

Dziennikarze stacji nieoficjalnie ustalili, że profesor rzeczywiście kolekcjonował broń. - Miał w domu jakąś kolekcję - mówi nam jeden z jego znajomych, choć szczegółów nie zna. Na uniwersytecie jeszcze nie słyszano o zatrzymaniu.

Biegli sądowi zawyżali koszty ekspertyz?

Już wcześniej policjanci weszli do domów biegłych ze Śląskiej Akademii Medycznej w celu zabezpieczenia dokumentacji związanej z zawyżeniem kosztów przygotowanej opinii. Chodzi o śledztwo w sprawie wyłudzenia mienia znacznej wartości. Postępowanie - jak informuje Prokuratura Krajowa - "dotyczy doprowadzenia do niekorzystnego rozporządzenia mieniem Skarbu Państwa - Sądu Rejonowego dla Krakowa Śródmieścia w Krakowie w kwocie ponad 371 tysięcy złotych za pomocą wprowadzenie w błąd osób działających w imieniu tego sądu, poprzez poświadczenie nieprawdy w karcie pracy biegłych".

Ojciec Zbigniewa Ziobry był leczony w 2006 r. w Szpitalu Uniwersyteckim w Krakowie. Prokuratura dwukrotnie umorzyła śledztwo w tej sprawie. Ostatecznie sprawa trafiła jednak do sądu z tzw. subsydiarnego (prywatnego) aktu oskarżenia. Przed sądem stanęło czworo lekarzy ze Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie.

Zobacz też WIDEO: Wybory w Rosji miały być demokratyczne. A wyglądały tak...