Atak taksówkarzy na kierowcę Ubera. "Po ch*j żeś tu przyjechał?", a po chwili słychać uderzenia i plucie

• Na warszawskim Mokotowie doszło do ataku taksówkarzy na kierowcę Ubera • Mężczyźnie wyrwano telefon, a samochód ma ślady uderzeń• Taksówkarze krzyczeli "pedale", "ku**o". Słychać też odgłosy plucia

Sytuacja miała miejsce na warszawskim Mokotowie i została zarejestrowana przez kamerę samochodową. Pan Kamil, kierowca Ubera około 2 w nocy podjechał na parking, gdzie stało kilka taksówek.

Jak informuje serwis Spiders Web, kierowca miał wyciągnąć telefon, bo poczuł się niepewnie i chciał poinformować innych kierowców Ubera o tym, gdzie jest. Jeden z taksówkarzy zauważył i zaczął pokrzykiwać: "Dawaj ku**o ten aparat! Na ch*j zdjęcia robisz?". Telefon miał zostać wyrwany przez otwarte okno.

"Po c**j żeś tu przyjechał?"

Po chwili taksówkarz rzuca natomiast "Ooo, pedale, z Fredry się znamy, nie? Co ku**a? Teraz mnie nikt nie widzi! Po c**j żeś tu przyjechał?". Mężczyzna miał zapamiętać pana Kamila z obywatelskiego zatrzymania, którą grupa taksówkarzy przeprowadziła na kierowcy Ubera. Jedną z osób, która przyjechała na ulicę Fredry na prośbę zatrzymanego był właśnie pan Kamil.

Na nagraniu słychać uderzenia w karoserię i plucie. Po serii uderzeń kierowca zaczął wyjeżdżać z parkingu, prawie potrącając jednego z taksówkarzy.

Problemy taksówkarzy

O sytuacji poinformowana została korporacja taksówkarska, której samochody widać na nagraniu. - Jeśli okaże się, że nasi kierowcy wzięli udział w jakikolwiek akcie wandalizmu wyciągniemy wobec nich konsekwencje, rozstaniemy się z nimi - powiedziała prezes firmy w rozmowie z TVN24.

Sprawa trafiła również na policję, która atak będzie prawdopodobnie kwalifikować jako zniszczenie mienia i groźby karalne. Mężczyznom grozi za to nawet do 7 lat pozbawienia wolności, a karani nie mogą wykonywać zawodu licencjonowanego taksówkarza. 

Zatrzymania, oblewanie śmierdzącą cieczą

To nie pierwszy raz, kiedy taksówkarze dokonują ataku na kierowcę Ubera. Podobne akcje są inicjowane przez tzw. Grupę Antyprzewozową. Oprócz obywatelskich zatrzymań, stosują także oklejanie samochodów Ubera naklejkami z napisem "kierowca bez licencji", a także oblewanie aut i kierowców śmierdzącą cieczą.

Po incydencie z marca br. poprosiliśmy o komentarz kierowcę Ubera i autora serwisu UberWawa.pl. Jego zdaniem atakujący to "chuligani i oszołomi, którzy oszukują i psują opinię o tym zawodzie". Kierowca mówił również, że takie sytuacje przynoszą skutki odwrotne od zamierzonych i tylko przyczyniają się do popularności Ubera. 

Czy Uber potrzebuje licencji?

Kierowcy Ubera powinni mieć zarejestrowaną działalność gospodarczą i odprowadzaćpodatek - ta sprawa jest jasna. Jednak już kwestia licencji budzi wątpliwości. Jeden z kierowców, z którym rozmawialiśmy kilka miesięcy temu zapewniał, że nie ma takiej potrzeby. - Byłem w magistracie, w Wydziale Licencji i Transportu Drogowego, by spytać, czy w związku z planami jeżdżenia Uberem potrzebuję jakiejś licencji. Usłyszałem, że nie - powiedział.