''Pan Robercik zniknął z pieniędzmi na farbę, a stolarz porąbał górny stopień schodów, bo mąż zwrócił mu uwagę'' [PANIE, KTO PANU TAK TO SPIER**LIŁ?]

Remont to trauma. Dostaliśmy kilkadziesiąt maili po naszym tekście o panu Andrzeju. Pani Kasia i jej mąż z majstrami przeboje miała 10 lat temu podczas remontu. - Dom teraz trzeba już odświeżyć, ale odwlekamy to. Boimy się na kogo trafimy tym razem - pisze do nas pani Kasia.

Nasz tekst o ''fachowcach'' spotkał się z wielkim odzewem - z lawiny maili, które dostaliśmy, wynika, że problem z niesłownymi partaczami remontujących domy i mieszkania miał niemal każdy.

Dom po swojemu

- Kupiliśmy dom prawie 10 lat temu. Był kilkuletni, ale chcieliśmy go zrobić po swojemu. Pomogła nam w tym koleżanka projektantka. To ona poleciła nam pana Robercika, który nieźle się spisał na jej wcześniejszej realizacji - zaczyna swoją opowieść pani Kasia.

Majster znika 

- Mieszkaliśmy w suterenie, która jednocześnie była naszym biurem, prowadziliśmy firmę i powierzaliśmy niewielkie kwoty na materiały panu Robercikowi. Aż nadszedł czas kupowania farb. Ja w ciąży, mąż zalatany w firmie, daliśmy majstrowi ( przecież był z polecenia i znajomy) 6 tys. zł. Do sklepu nie dotarł, a my po powrocie z miasta zastaliśmy pusty dom, bez narzędzi i materiałów. Policja po dwóch miesiącach umorzyła postępowanie - relacjonuje pani Kasia.

Stolarz z siekierą

- Następny był pan Michał, kuzyn znanego muzyka, co podkreślał wiele razy. Tym razem umowę podpisaliśmy, ale pod koniec zagubił się w swoich zleceniach. Tapety położył katastrofalnie (wszyscy zwracają uwagę na ścianę w górnym korytarzu). Spóźnił się z zakończeniem roboty dwa miesiące. Tym razem mąż naliczył mu odsetki, jak było zapisane w umowie - pisze pani Kasia.

Wisienką na torcie był jednak szalony stolarz, który - jak relacjonuje pani Kasia - porąbał górny stopień schodów. Powód? Mąż zwrócił mu uwagę, że coś jest nie tak.

Happy end? Nie tak szybko!

- Wprowadziliśmy się w listopadzie, urodziłam w grudniu, zdążyliśmy. Już w lutym pękła rura pod podłogą i trzeba było kuć nowe kafle, bo ktoś założył zły zawór przy piecu centralnego ogrzewania. I do tej pory walczymy z zatykającym się zlewem w kuchni, przeciekającym odpływem przy umywalce i zapachami kanalizy z powodu braku odstojnika w bidecie - opowiada pani Kasia. Jak przyznaje „hitem” remontu (i naszego niesmaku) było to, że jeden z majstrów załatwił się do zupełnie odłączonej toalety. 

- Nadchodzi czas koniecznego odświeżenia domu, ale odwlekamy jak tylko możemy, ze strachu, na kogo tym razem trafimy - kończy pani Kasia.

Jakie macie doświadczenia remontowe? Czy mieliście problem z majstrami? A może wszystko poszło gładko i bezboleśnie? Może mieliście problem z klientami, którzy zmieniali zdanie i uchylali się od płacenia?

Piszcie do nas: dorota.zuberek@agora.pl

Więcej o:
Komentarze (103)
''Pan Robercik zniknął z pieniędzmi na farbę, a stolarz porąbał górny stopień schodów, bo mąż zwrócił mu uwagę'' [PANIE, KTO PANU TAK TO SPIER**LIŁ?]
Zaloguj się
  • abigorre666

    0

    tak mi sie przypominialo, remont generalny kupionego swiezo mieszkania, rok 2000 , ekipa wchodzi i pruje wszystko do imentu doprowadzajac mieszkanie do stanu surowego otwartego, wymiana wszystkiego inst wodnych kanalizacji,elektryki , nowe tynki,podłogi wsio..idzie im to b.dobrze wiec po miesiacu nabieram zaufania i wyskakujemy żona na tygodniowy urlop/ powrót ..i masakra.. zona zaszalała i miala byc wypas czarna umywalka ,czarny compact (sracz-lol)i czarne jacuzzi 1,5 na 1,5 m. Wszystko wtedy -rok 2000 kosztowalo majatek . Co sie dzieje? chłopcy z ekipy podczas montazu delikatnego wloskiego kibla uszkodzili go tak skutecznie ze puszczał wode na podłoge jak podziurawiony uboot. Zaczeli go w panice kleic jakimis zywicami itp wynalazkami, przy okazji zakapali tymiz szpejami cały bok i wierzch jacuzzi- wiec koles o inteligencji szympansa wzial szpachle i zaczał nia zrywac stwardnaiały klej ? zywice..rysujac i zrywajac warstwe akrylu z czarnej błyszczacej wanny. Efekt? panowie z ekipy "skaleczeni " na 4,5 tysiaca z za odkupienie nowego kibla ( na który notabene czekalismy miesiac prawie) + 1,5 tysiaca za naprawe zniszczonej wanny przez sprowadzonych fachowców od tego typu szkód. Nasze nerwy bezcenne (

  • oli.krzem

    0

    fachowiec na fachowcami: Tomasz Kowalski Łódź, wszedł na wykończenie domu 15 grudnia 2015, termin do 30 kwietnia, przekładany wielokrotnie, do dnia dzisiejszego dom nie nadaje się do zamieszkania, pracownicy zmieniają się co chwile - P. Tomek nie płaci mimo iż dostał ode mnie pieniądze, które sprzeniewierzył, dostał również pieniądze na materiały, których do tej pory nie ma na budowie, na moje pytanie co dalej udzielił krótkiej odpowiedzi nie mam kasy, ale jakoś to będzie.

  • jurus08

    0

    Kochani Klienci!
    Przed rozpoczęciem remontu, sprawdzajcie tych przypadkowych "majstrów",
    prostymi pytaniami o kwalifikacje...
    Będą kiedyś w pinej potrzebie, na polecenie mojego szefa, szukałem pracownika do montażu konstrukcji na poddaszu pod płyty gipsowe. Zgłosił się jeden...
    Na moje pytanie czy to potrafi odpowiedział zdecydowanie że potrafi WSZYSTKO!!!
    Ja na to-"A co Pan robił poprzednio?"
    On:" Poprzednio, proszę pana, to ja byłem sportowcem..."
    Tak ku przestrodze...

  • polmus45

    Oceniono 2 razy 0

    I dlatego zapraszam fachowców wyłącznie do takich prac, które wymagają uprawnień np. instalatora instalacji gazowych.Resztę potrafię zrobić samodzielnie, gdyż nigdy nie stroniłem od "męskich" prac. Trwa to może dłużej, ale tylko dlatego, że robię to tak jak należy, Bo dla siebie. Remont ostatniego pokoju 25m.kw.( w starym budownictwie) będąc już nieco zmęczony chciałem zlecić fachowcowi, ale gdy dokładnie oceniłem zakres niezbędnych prac, zrobiłem to samodzielnie. Dlatego, że była to naprawdę długa lista i tylko ktoś, kto remontował przedwojenne mieszkanie wie, że w to trzeba włożyć naprawdę ogrom pracy, czasu i serca. Przynajmniej dwóch z tych warunków nie mogłem oczekiwać od potencjalnych wykonawców. Pomijam już koszty. Obecnie remont kapitalny całego mieszkania mam już za sobą i mogę przypuszczać, że nie spotka mnie żadna przykra niespodzianka, gdyż jako właściciel dokładnie patrzyłem sobie na ręce przy pracy :)

  • zz1026

    0

    i stad powiedzenie chytry 2 razy traci

  • Piotr Miko

    0

    Jak ktoś chce fachowca to niech zapłaci jak za fachowca. A nie tanim kosztem. Podpisać umowę z gwarancją zapłacić tyle ile firma chce i się o nic nie bać. Ale ludzie chcą tanio, bo jak to zapłacić za łazienkę 6 tyś? Wezmę tamtego bo on zrobi za 2tyś. A później się dziwicie, że macie problemy. Tamten zrobi za 2 tyś bo nie ma firmy gwarancji nie da i pewnie nawet nie ma doświadczenia w tym co robi. A większość ludzi i tak pójdzie tanim kosztem a później słyszą " kto Panu tak spierd... ił" a za poprawki ( głupotę) płaci się podwójnie.

  • gonz0

    0

    www.profrem.info - ja swojemu majstrowi założyłem bloga ...

  • demkel

    0

    Mi robotnik "z polecenia" wziął kasę na zaliczkę i poszedł w ciąg alkoholowy. Drugiego znalazłem w pół godziny na gumtree: zrobił wszystko na czas i porządnie.

  • giles

    0

    kupilem stary szeregowiec, wzialem dobrego architekta, ktory za wszystko tzn. projekt i wyborem wykonawcow i nadzorem nad wszystkimi pracami wzial ok. 9% wstepnego kosztorysu i nie zaluje. mam najladniejszy dom na ulicy, a budzet w koncu przekroczylismy o jakies 30%. co zwazywszy na moja zone jest ok. wszystko robilismy przy pomocy lokalnych rzemieslnikow na rachunek i umowe. i nie zaluje. gdybym zrobil to z jakimis szemranymi fachowcami pewnie przeplacilbym dwa razy.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX