Colin z siostrą zwiedzali park narodowy. Chłopak wpadł do żrącego źródła. Nic z niego nie zostało

1. 23-latek utonął w gorącym źródle w parku Yellowstone w USA
2. Woda w nim jest żrąca. Nie udało się odnaleźć szczątków mężczyzny
3. To kolejny wypadek po tym, jak turyści zeszli ze szlaku

23-letni Colin Nathaniel Scott wraz z siostrą zwiedzał słynący z najgorętszych źródeł rejon Norris Geyser Basin w Parku Narodowym Yellowstone. Według rzeczniczki parku narodowego, mężczyzna zszedł z wyznaczonego szlaku na odległość około dwustu metrów i wpadł do gorącego źródła. Sprawę opisuje Huffington Post. Źródła w tej okolicy są szczególnie niebezpieczne. Większość z nich ma temperaturę wrzenia, a ich woda jest żrąca.

Nie znaleźli ciała

Kilkugodzinne próby odnalezienia ciała nie przyniosły rezultatu i kolejnego dnia rzecznika parku ogłosiła, że udało się wydobyć jedynie kilka przedmiotów należących do ofiary. - Nie znaleźliśmy szczątków - stwierdziła.

W środowym oświadczeniu kierownik parku, Dan Wenk, złożył kondolencje rodzinie. - To tragiczne wydarzenie musi jednak przypomnieć nam o konieczności przestrzegania zasad, w tym pozostawaniu na wyznaczonych ścieżkach w rejonach obfitujących w gejzery i gorące źródła - podkreślił.

Seria wypadków

Rejon Norris Geyser Basin jest szczególnie popularny wśród turystów. W ubiegłym roku odwiedziły go przeszło cztery miliony gości. Niestety, co jakiś czas zdarzają się wypadki podczas zwiedzania gorących źródeł Yellowstone. Według władz parku, nieostrożne zwiedzanie doprowadziło od roku 1890 do przynajmniej 22 zgonów. Niebezpieczeństwo wynika także ze zdradliwej natury gruntu. Może on usunąć się pod stopami.

Tego roku w Yellowstone doszło już do kilku różnych incydentów. Kilka dni temu 13-letni chłopiec został poparzony, gdy niosący go ojciec przewrócił się obok gorącego źródła. Z kolei w maju władze parku zmuszone były uśmiercić cielę bizona, które nie mogło zostać przywrócone do swojego stada po tym, jak kanadyjski turysta wywiózł je z lasu. Inna zwiedzająca została zaatakowana przez łosia, gdy podeszła zbyt blisko, próbując go sfotografować - kobiecie nic się nie stało, ale nagranie szarży zostało umieszczone został w internecie.