Znany psychiatra "diagnozuje" obłęd u KOD-u i PO. Organizacja lekarzy nie pozostawia na nim suchej nitki

1. Prof. Święcicki w "Do Rzeczy" "zdiagnozował" chorobę psychiczną u opozycji 2. Organizacja psychiatrów odpowiada mu w specjalnym oświadczeniu 3. Po tym prof. Łukasz Święcicki odpowiada, że... nie o to mu chodziło

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nasW tekście "Symptomy obłędu udzielonego" z najnowszego wydania prawicowego tygodnika "Do Rzeczy" prof. Łukasz Święcicki, członek Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego, diagnozuje u sympatyków opozycji chorobę psychiczną. Na chroniczną "niepewność" i "obłęd udzielony" - efekt podatności na manipulację medialną - mają, zgodnie z tekstem, cierpieć zwolennicy KOD-u. Politykom opozycji lekarz zaleca z kolei kurację elektrowstrząsami.

Psychiatra ten występuje w tekście jako autorytet medyczny - ordynator Oddziału Chorób Afektywnych Instytutu Psychiatrii i Neurologii w Warszawie i profesor IPiN. Tygodni zrobił z wywiadu temat okładkowy, a na okładce pokazuje tłum ludzi w kaftanach bezpieczeństwa, trzymających flagi z symboli m.in. KOD i PO.

Stowarzyszenie psychiatrów: To niedopuszczalne

Wczoraj w specjalnym oświadczeniu Polskie Towarzystwo Psychiatryczne ostro skrytykowało wypowiedzi Święcickiego dla "Do Rzeczy". "W związku z wywiadem, (...) który ukazał się w nr 20/171 tygodnika "Do Rzeczy" (...) Psychiatrycznego (dalej ZG PTP) uważa za konieczne wydać następujące oświadczenie" - podkreśla organizacja zrzeszająca polskich lekarzy psychiatrów.

"ZG PTP nigdy nie kwestionuje prawa obywatela do własnych poglądów politycznych, zagwarantowanego konstytucyjnie. ZG PTP jest towarzystwem naukowym i nie zajmuje się ocena wyrażania sympatii politycznych. Uważa natomiast, że psychiatra nie powinien publicznie czynić aluzji do psychopatologii komentując poglądy polityczne czy sympatie partyjne innych osób, sprzeczne z własnymi poglądami. Niedopuszczalna jest sytuacja gdy psychiatra wykorzystując swoją wiedzę, doświadczenie a także stanowisko, czyli występując w roli autorytetu, w sposób nieuprawniony (tzn. bez uprzedniego osobistego badania) wypowiada się na temat osoby, lub grupy osób, która ma inne - niż on sam - poglądy polityczne, a której przypisuje on brak równowagi psychicznej" - czytamy w oświadczeniu.

I dalej: "Zdaniem ZG PTP, absolutnie niedopuszczalne jest sugerowanie, że wobec prezentującej odmienne poglądy polityczne grupy osób można zastosować leczenie (cyt: 'najlepsze byłyby elektrowstrząsy')".

Towarzystwo podkreśla także, że od lat walczy ze stygmatyzacją osób cierpiących na zaburzenia psychiczne, a Święcicki wykorzystał własną przewagę jako autorytetu w celu "publicznego demonstrowania swych antypatii". "Oczekujemy, że Kolega Święcicki wycofa się ze swoich stwierdzeń" - dodają władze PTP,

Święcicki: "Nie miałem wpływu na formę wywiadu"

Nie wiadomo jednak, co dokładnie powiedział dziennikarzom prawicowego tygodnika Święcicki i o co mu chodzi. Po oświadczeniu organizacji w serwisie internetowym "Do Rzeczy" ukazała się jego odpowiedź, w której dementuje on to, co jest w wywiadzie: "Nie zgadzam się z doborem okładki i śródtytułów dokonanych przez Redakcję pisma, na dobór ten nie miałem żadnego wpływu, a moim zdaniem sugeruje on zupełnie nietrafnie moje intencje. Nie było moją intencją twierdzenie, że osoby o innych poglądach politycznych są chore psychicznie. W żadnym wypadku nie sugerowałem, aby osobom o innych poglądach wykonywać elektrowstrząsy".

"Uważam również, że w Polsce nie można mówić ani o stanie wojennym, ani o zagrożeniu demokracji. Jeśli, nie ze swojej winy, zostałem źle zrozumiany, to przepraszam wszystkich, których moja wypowiedź mogła urazić, zwłaszcza pacjentów i kolegów psychiatrów" - dodaje.

Zobacz wideo

Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!

Więcej o: