Gazeta z Piotrkowa broni radnej od sekstelefonów. "Niemieckie pieski szturmują polską demokrację"

1. "Potomkowie zbrodniarzy atakują Radę Miasta" - pisze "Gazeta Trybunalska" 2. Chodzi o tekst "Dziennika Łódzkiego" o firmie piotrkowskiej radnej 3. Wg. gazety z Piotrkowa artykuł to "wysługiwanie się Niemcom"

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas"Reprezentują niemieckie media, które są zainteresowane skłócaniem polskiego społeczeństwa (...) jak długo niemieckie pieski będą wtrącały się w polskie spawy, siały nienawiść i dzieliły społeczeństwo?" - tak "Gazeta Trybunalska" staje w obronie radnej Moniki Tery, której firma zajmuje się reklamą sekstelefonów i serwisów randkowych.

Jako "niemieckie media" przedstawia firmę "Polska Press", wydawcę "Dziennika Łódzkiego", gdzie wczoraj ukazał się artykuł o biznesie Tery. W opinii gazety, autorzy tekstu "wysługują się tym, których ojcowie czy dziadkowie w 1939 r. napadli na Polskę i dopuścili się zbrodni ludobójstwa" i stoją "pod herbem z wizerunkiem czarnego orła". "Ta wojna nigdy nie została zakończona, obecnie trwa w przestrzeni medialnej" - pisze "Gazeta Trybunalska".

"Zmasowany szturm na Radę Miasta"

W ubiegłym roku Centrum Media, firma piotrkowskiej radnej, zanotowało 640 tys. złotych dochodu. Wśród serwisów, za których reklamowanie zarobiła pieniądzę, znajdują się m.in. Pukaj-laski, Kapciochy (dojrzałe kobiety), Kociaczki czy Dupeczki-dla-ciebie. Ale według "Gazety Trybunalskiej" nie ma nic kontrowersyjnego w "administrowaniu kilkoma witrynami dla samotnych mężczyzn, którzy za niewielką opłatą mogą dać upust swoim fantazjom seksualnym". To pożyteczne działanie, bo inaczej "rzesze osobników mogłyby się pojawić na ulicach lub przed szkołami".

W tekście czytamy, że radna Tera - "uczciwa, przedsiębiorcza kobieta" - padła ofiarą "bezpardonowego ataku", a "moralność" autorów artykułu z łódzkiej gazety "niczym nie odbiega od moralności ich mocodawców". "Napaść na Monikę Terę należy odebrać jako zmasowany szturm na demokratycznie wybraną Radę Miasta" - ocenia dziennik. I wzywa Urząd Miasta Piotrkowa, żeby "odciął zatrutą gałąź" i zrezygnował z finansowania pisma "Nasz Piotrków", wydawanego przez "Polska Press".

Radna zaprzecza, ale nie ma podstaw

W rozmowie z "Dziennikiem Łódzkim" radna zaprzeczyła, by miała coś wspólnego z seksbiznesem. Próbowała przekonać dziennikarzy, że w Piotrkowie działają trzy firmy o tej samej nazwie. - Nie czerpię dochodów z (...) seksbiznesu. Moja firma zajmuje się reklamą usług audio-tekstowych. - powiedziała radna.

Okazało się jednak, że w Centralnej Ewidencji i Informacji o Działalności Gospodarczej znajduje się tylko jedna firma o nazwie Centrum Media Monika Tera. Najważniejsze dane tego przedsiębiorstwa - numer NIP i Regon oraz główny adres - pokrywają się z danymi organizatora serwisów erotycznych.

Monika Tera od początku swojej działalności politycznej związana jest z ugrupowaniami prawicowymi. W 2006 roku startowała w wyborach samorządowych z rekomendacji chrześcijańsko-konserwatywnej Prawicy Rzeczypospolitej Marka Jurka.

Zobacz wideo

Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!

Więcej o: