Juhas zakatował owczarka podhalańskiego. "Świadkowie mówili, że ciągnie za sobą na wpół żywego psa"

Przejeżdżający przez Biały Dunajec turyści zauważyli mężczyznę znęcającego się nad owczarkiem podhalańskim. Zaalarmowali policję. Niestety, psa nie udało się uratować.

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas O bulwersującej sprawie donosi "Gazeta Wyborcza" w Krakowie >>>

Do zdarzenia doszło w środę wieczorem. - Świadkowie mówili, że środkiem drogi prowadzącej przez Biały Dunajec idzie mężczyzna, który ciągnie za sobą na wpół żywego psa. Gdy policjanci przyjechali na miejsce, stwierdzili, że pies został zakatowany na śmierć. Zatrzymali 60-latka, który przyznał się do winy - mówi "Wyborczej" aspirant Roman Wieczorek , rzecznik prasowy policji w Zakopanem

Z sekcji wynika, że zwierzak nie przeżył wielokrotnego bicia po głowie tępym narzędziem. 60-letni juhas przyznał się do winy. Jak powiedział policji, nie chciał... skrzywdzić psa. Bił go, bo zwierzę za wolno szło.

Pies był od kilku godzin pod nową opieką

Jak się okazało, owczarek Johny był chory na dysplazję stawów biodrowych i z tego powodu miał problemy z chodzeniem. 60-latek dostał od swojego szefa - bacy - polecenie przeprowadzenia psa do oddalonej o kilometr bacówki.

Johny trafił pod opiekę bacy tego samego dnia. Miał 15 miesięcy. Jego właściciele - którzy musieli przeprowadzić się z domu z ogrodem do bloku w mieście - oddali psa pod opiekę właśnie temu bacy, gdyż został im polecony przez znajomych. Baca wiedział o problemach zdrowotnych psa, właściciele umówili się z nim też, że zabiorą Johny'ego, jeśli nie dostosuje się do nowych warunków.

Po kilku godzinach baca zlecił juhasowi przeprowadzenie zwierzęcia - odległość wynosiła zaledwie kilometr.

Mężczyźnie grozi do 3 lat więzienia, jednak najpewniej dostanie karę w zawierzeniu. "|Mężczyzna przyznał się do winy i wyraził chęć dobrowolnego poddania się karze. Policja i prokurator zaproponowali 8 miesięcy więzienia w zawieszeniu na dwa lata, dwuletni zakaz posiadania zwierząt i pracy z nimi, a także nakaz zapłaty 3 tys. zł na organizację prozwierzęcą" - podaje "Gazeta Wyborcza".

Zobacz wideo

Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!

Więcej o: