Rowerzysta zginął w wybuchu. Wjechał na ładunek czy sam go zdetonował?

1. Nad brzegiem Dunajca w Nowym Sączu doszło do wybuchu. Zginął rowerzysta 2. Policja bada, czy wjechał na ładunek wybuchowy, czy sam go zdetonował

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nasPo godzinie 9.00 policja dostała zgłoszenie o silnym wybuchu nad rzeką Dunajec w Nowym Sączu - przekazał portal tvp.info . Lokalne media podały, że wybuch słyszeli wędkarze oraz kierowca auta, który przejeżdżał obok. Funkcjonariusze pojechali na miejsce, gdzie znaleźli nieduży lej po eksplozji, zwłoki i rower. Wezwano saperów, by sprawdzili okolicę.

"Rano nie dojechał do pracy"

Kim była ofiara? Dziennikarze lokalnych mediów przekazali na razie nieoficjalne informacje. Krakowska "Gazeta Wyborcza" ustaliła , że to 54-letni mieszkaniec powiatu sądeckiego, a policja sprawdza informację o tym, że kolekcjonował militaria.

"Gazeta Krakowska" napisała , że mężczyzna był w trudnej sytuacji życiowej - jego rodzina miała być eksmitowana z domu, który gmina planowała rozebrać. Dziennikarze "Krakowskiej" dowiedzieli się też, że rano nie dojechał do pracy w zakładzie produkującym kostkę brukową. Podali, że ofiara zostawiła list pożegnalny, ale policja nie potwierdziła tych doniesień.

Dwie hipotezy

Jeśli chodzi o przyczyny tragedii, śledczy badają dwa scenariusze . Jeden zakłada, że mężczyzna przypadkiem najechał na ładunek wybuchowy, drugi, że sam go zdetonował.

Zobacz wideo

Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!

Więcej o: