Pytamy najsłynniejszego showmena świata o kawały o Polakach, polskie auta i... emigrantów

- Kawały o Polakach były popularne jakieś 30-40 lat temu. Teraz już raczej nie są na czasie - mówi nam Jay Leno.

Jay Leno, słynny prowadzący program "The Tonight Show" w telewizji NBC, jest dzieckiem Szkotki i Włocha, którzy przyjechali do Stanów. Pytamy go więc, co myśli o przyjmowaniu emigrantów. Oczywiście nie mogło zabraknąć pytania o polskie poczucie humoru i polskie auta. A także o działalność charytatywną - Leno wystawił na aukcję motocykl Harley-Davidson podpisany przez sławnych gości swojego programu, by pomóc ofiarom ataków terrorystycznych z 11 września 2001 roku. Później powtórzył ten gest, by pomóc ofiarom trzęsienia ziemi na Oceanie Indyjskim oraz ofiarom huraganu Katrina. W TVN Turbo można oglądać jego program "Samochody Jaya Leno" (piątek, godz. 21:00).

Angelika Swoboda: - Uważasz, że Polacy czy w ogóle Europejczycy, mają inne poczucie humoru niż Amerykanie?

Jay Leno: - Mają inne poczucie humoru w tym sensie, że śmieszą ich inne rzeczy. Najbardziej lubię, jak ktoś z Europy przyjeżdża do USA, zamawia duży napój i dostaje prawie półtoralitrowy kubek, w którym mógłby pływać. Zwłaszcza Anglicy mówią: "Poproszę dużą colę" i dostają w jednej szklance więcej coca-coli niż normalnie piją przez rok. To jest zabawne. A co do Polaków... Wszyscy ludzie podobnie reagują na podobne bodźce. Nie wydaje mi się, żeby były jakieś istotne różnice między Włochami, Niemcami czy Francuzami. Są pewne różnice, ale każdy dobrze reaguje na uprzejmość. Każdy dobrze reaguje na przytulenie czy uśmiech. Uważam, że mało jest zabawnych różnic kulturowych, z których można żartować, jak coś w stylu polscy i niemieccy piłkarze. Oczywiście są pewne stereotypy o różnych krajach, ale moim zdaniem różnice nie są wielkie.

Bawią cię kawały o Polakach?

- Kawały o Polakach były popularne jakieś 30-40 lat temu. Teraz już raczej nie są na czasie. Pamiętam, że jak byłem w 8. klasie, to były kawały w stylu "ilu trzeba ludzi do wymiany żarówki" i inne bzdury, ale teraz w wieku poprawności politycznej tego typu rzeczy wyszły z mody.

A znasz jakieś polskie marki samochodów?

- Raczej nie. Wiem, że Polska ma świetnych specjalistów od obróbki metali, wiem że robią dużo rzeczy do autokarów. I wiem, że Amerykanie kupują nadwozia aluminiowe produkowane w Polsce.

Pozostańmy jeszcze przy Polsce. Którego znanego Polaka zaprosiłbyś do swojego show?

- Daj mi się zastanowić. Na pewno jest ich wielu.... Właśnie googluję i okazuje się, że David Arquette jest polskiego pochodzenia. Jak się nazywała ta aktorka? Christine Baransky z "The Good Wife" ona chyba jest Polką.

Następne pytanie dotyczy toczącej się ostatnio dyskusji. Twoja mama była Szkotką, a tata Włochem, prawda? Czy uważasz, ze bogatsze kraje powinny przyjmować imigrantów?

- Czy uważam, że bogate kraje powinny przyjmować imigrantów? Oczywiście. Moja mama przyjechała do USA, do Nowego Jorku. Nowy Jork był i wciąż jest tyglem kulturowym. Miała 11 lat, przyjechała jako służąca. Nie miała zupełnie pieniędzy. Jej rodzina była bez grosza, było za dużo dzieci w domu. Babcia uciekła, więc wysłali moją mamę do Ameryki, bo to było miejsce wielkich możliwości. W Szkocji moja matka była biedna jak mysz kościelna. Zmarznięta i bez grosza. Jesteśmy narodem imigrantów, więc byłoby hipokryzją mówić, że nie powinniśmy przyjmować imigrantów. Większość Polaków osiedlała się w okolicach Chicago. Włosi jechali do Nowego Jorku. Szwedzi jechali na środkowy zachód - Minnesota i okolice.

Jako dziecko emigrantów spłacasz dług swoją działalnością charytatywną?

- Wiesz, działalność charytatywna jest prosta. Stajesz, mówisz kilka żartów i ludzie dają pieniądze na cele charytatywne. Sprawia mi to przyjemność. Jest miłe. Najlepszy sposób na rozładowanie stresu, to zrobić coś dobrego dla innych, to bardzo pomaga na stres. Jeśli masz okropny dzień, ale zatrzymasz się na chwilę, żeby komuś pomóc, dziecku lub dorosłemu, jeśli pomożesz im cos zrobić, to niesamowicie rozładowuje napięcie. To ci daje dobre samopoczucie, więc jest w tym też jakiś egoistyczny motyw. Oczywiście jeśli neonaziści mają zbiórkę pieniędzy, to tam nie idę.

Co widzowie zobaczą w twoim programie "Samochody Jaya Leno"?

- Chodziło nam o to, żeby pokazać pasję i historie automobili. Wiele programów o samochodach pokazuje ludzi obrzucających się narzędziami, albo jest o tym, jak ludzie sprzedają i kupują samochody, potem w tydzień odnawiają samochód i sprzedają go za milion dolarów, a tak to nie działa!

My szukamy tego, co się kryje za danym samochodem. Oczywiście mówimy też o kwestiach technicznych, ale staramy się unikać rzeczy oczywistych i mówimy o tym, co jest ciekawe. Przynajmniej taką mam nadzieję.

Więcej o: