Po kłótni z mężem chciała wpław dopłynąć do statku. W zimnym oceanie spędziła cztery godziny

1. 65-latka próbowała wpław dopłynąć do statku pasażerskiego 2. U wybrzeży Madery wyłowili ją rybacy. Turystka trafiła do szpitala 3. Brytyjka wcześniej pokłóciła się z mężem. Myślała, że jest na statku

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nasRybacy uratowali 65-letnią brytyjską turystkę, która próbowała dopłynąć wpław do statku pasażerskiego u wybrzeży Madery. Wyłowili kobietę około północy, 500 m od wybrzeża wyspy, dryfującą po Atlantyku z damską torebką. Wcześniej zaalarmowało ich głośne wołanie o pomoc.

"Jak ocalona z katastrofy Titanica"

Jak podaje "The Guardian", kobieta i jej mąż wysiedli wcześniej ze statku "Marco Polo" w porcie Funchal, a po kłótni zdecydowali, że wrócą do Wlk. Brytanii najbliższym samolotem.

Turystka miała powiedzieć, że kiedy wieczorem zobaczyła statek wypływający z portu, była przekonana, że jej mąż jest na pokładzie. I, ulegając impulsowi, postanowiła dopłynąć do niego wpław. Jednak, jak okazało się później, mąż kobiety leciał już wtedy samolotem do kraju.

W wodzie turystka spędziła prawie cztery godziny. Z objawami hipotermii została przewieziona do szpitala. Temperatura wody u wybrzeży Madery ma o tej porze roku około 18 st. C.

Marlldo Freitas, jeden z rybaków, który uratował kobietę, powiedział dziennikarzom, że 65-latka wyglądała jak ocalona z katastrofy Titanica. Lokalne służby podkreślają, że miała dużo szczęścia - jeśli zostałaby w wodzie 30 minut dłużej, mogłoby się to skończyć jej śmiercią.

Zobacz wideo

Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!

Więcej o: