Auta Ubera zaatakowane w Warszawie. "NOC SZOKÓW! Gdy się udaje taksówkę..."

1. Nieznani sprawcy oblali samochody Ubera śmierdzącą cieczą 2. Serwis taksówkarski, który o tym napisał, twierdzi, że to "nauczka dla Ubera". 3. Taksówkarze piszą też, że ?jutro będzie poprawka?

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nasW Warszawie nieznani sprawcy w nocy z piątku na sobotę przeprowadzili akcję oblewania samochodów Ubera śmierdzącą cieczą. "Pod kilkoma popularnymi klubami wysadzający klientów >>uberowcy<< witani byli ciemną cieczą, coś jakby na bazie oleju i odchodów" - napisał taksówkarski serwis informacyjny Taryfa24 na Facebooku.

Taksówkarze wrzucili też kilka zdjęć oblanych samochodów. I zapowiedzieli, że "tak się może zdarzyć, gdy się udaje taksówkę". "Miejmy nadzieję, że nauczka poskutkuje, zresztą >>nieznani sprawcy<< zapowiedzieli, że >>jutro będzie poprawka<<" - czytamy na profilu Taryfa24.

"Dobrze, że nie ucierpiał żaden z klientów uberpatologii, chociaż w przyszłości wszystko może się zdarzyć..." - pisze serwis.

"A my? My przechodziliśmy przypadkiem z tragarzami" - kończy wpis facebookowy serwis taksówkarski, uprzedzając pytania, skąd na profilu wzięły się zdjęcia oblanych samochodów.

"Metody jak z krajów trzeciego świata"

Pod wpisem w serwisie Taryfa24 rozpętała się burzliwa dyskusja, w której spierają się zwolennicy i przeciwnicy Ubera.

"To jest wandalizm.Metody niczym z krajów trzeciego świata. Wierzę, że sprawa trafi na policję i będą wzmożone patrole w miejscach zagrożenia" - pisze jedna z oburzonych internautek. "Bardzo dobrze, od zawsze mówiłem, że to jedyna metoda walki" - chwali inny użytkownik Facebooka. Większość wpisów potępia jednak stosowanie tego rodzaju metod.

O wczorajsze zajście zapytaliśmy również rzecznika prasowego Ubera w Polsce, Ilonę Grzywińską. - Takie akty wandalizmu skierowane przeciwko współpracującym z nami partnerom nie powinny mieć miejsca. Udzielimy kierowcom korzystającym z Ubera wszelkiego koniecznego wsparcia przy składaniu zawiadomień na policję - powiedziała Grzywińska.

Na razie, jak usłyszeliśmy od rzecznika stołecznej policji, nikt nie zgłosił ataków na kierowców współpracujących z firmą.

Taksówkarze kontra Uber

Ataki na samochody współprcowników Ubera to prawdopodobnie kolejna odsłona sporu taksówkarzy z amerykańską firmą, która weszła na polski rynek dwa lata temu.

Kierowcą Ubera może być każdy posiadacz samochodu - musi tylko ściągnąć firmową aplikację i zarejestrować się w serwisie. Ceny przejazdu są konkurencyjne wobec tych w licencjonowanych taksówkach. Taksówkarze twierdzą, że konkurencja jest nierówna, bo prywatni kierowcy nie mają uprawnień, nie prowadzą działalności gospodarczej, a to oznacza, że nie płacą ZUS i podatków.

Z kolei Uber przekonuje, że każdy kierowca, który korzysta z platformy, musi mieć zarejstrowaną działalność gospodarczą i odprowadzać należne podatki. - Dodatkowo, wszystkie płatności na platformie Uber dokonywane są w sposób elektroniczny. Oznacza to, że można prześledzić każdą transakcję, co wprowadza przejrzystość do sektora historycznie opartego na gotówce - powiedziała nam rzecznik firmy.

Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!

Czy jeździsz Uberem?
Więcej o: