Nagrał pędzące auto Dudy - grozi mu spory mandat i 15 punktów. A BOR-owcy? Mogą spać spokojnie

Tuż przed wypadkiem na A4 kolumna prezydenta Dudy pędziła jak szalona, spychając z drogi inne auta. Kierowca, który to sfilmował, może mieć problemy - przyznaje rzecznik policji.

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nasW piątek 4 marca, kilkadziesiąt minut przed wypadkiem limuzyny z Andrzejem Dudą, prezydencka kolumna pędziła po trasie z niedozwoloną prędkością, kilkukrotnie narażając nie tylko prezydenta, ale i innych uczestników ruchu. Jednemu z kierowców udało się to nagrać - do wideo jako pierwsza dotarła wrocławska "Gazeta Wyborcza" :

Zobacz wideo

O sprawie szerzej pisaliśmy TUTAJ >>> .

Teraz, jak przyznaje rzecznik komendanta głównego policji, autor nagrania może mieć problemy. Insp. Marcin Szyndler w rozmowie z Dziennikiem.pl wylicza , jakie przepisy złamał kierowca: przekraczanie dozwolonej prędkości, przekraczanie linii ciągłej, wyprzedzanie w miejscach niedozwolonych. Za wykroczenia grozi mu mandat w wysokości 1 tys. złotych i 15 punktów karnych. Oczywiście, jeśli policji uda się ustalić jego tożsamość.

A co w takim razie z funkcjonariuszami BOR-u? - Auta poruszały się w kolumnie pojazdów uprzywilejowanych. Oznacza to, że kierujący pojazdami kolumny BOR mogą nie stosować się, na zasadzie opisanego w prawie wyjątku, do przepisów Prawa o ruchu drogowym - wyjaśnia rzecznik. Dodał, że przejazd kolumny nie przyczynił się do powstania zagrożenia na drodze, a kierowcy BOR są szkoleni do jazdy z dużymi prędkościami.

Zobacz wideo

Pod naszymi tekstami o wypadku prezydenta pojawiały się komentarze naruszające jego dobre imię. Z tego względu zdecydowaliśmy, że wyłączymy możliwość komentowania pod niektórymi tekstami.

Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!

Więcej o: