BOR nie podaje przyczyn wypadku. Ale do niczego się nie przyznaje i zrzuca winę na poprzedników

1. Instrukcja używania opon limuzyny była niezgodna z normami producenta 2. Tak wynika z zaprezentowanej dziś ekspertyzy, którą przygotowało BOR 3. Zdaniem "Gazety Wyborczej", istnieją cztery ważniejsze przyczyny incydentu

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nasNie zamach, jak sugerowali niektórzy politycy z prawej strony sceny, ale niedopatrzenie biura ochrony rządu. To przyczyna incydentu z udziałem prezydenckiego bmw na autostradzie A4 - wynika z ekspertyzy przygotowanej przez BOR.

Dokument jeszcze wczoraj miał dotrzeć do szefa MSW, Mariusza Błaszczaka. Dziś został oficjalnie, choć w mocno okrojonym kształcie, zaprezentowany podczas konferencji prasowej. Wynika z niego, że do pęknięcia opony w limuzynie, którą jechał Andrzej Duda, doszło z powodu nieprawidłowego jej użytkowania. Winą za całe zajście BOR obarcza poprzedników.

"Realne przyczyny wyjaśni postępowanie"

- Instrukcja z 2013 roku, podpisana przez ówczesnego szefa BOR gen. Krzysztofa Klimka, jak również instrukcja z 2009 roku, podpisana przez gen. Mariana Janickiego, są niezgodne z normami bezpieczeństwa, które przewidział producent pojazdu w 2010 roku. Określały one wiek opon na trzy lata, a od pierwszego ich zamontowania jedynie na dwa lata. Natomiast instrukcja oznaczyła okres eksploatacji na 6 lat - wyjaśniano na konferencji prasowej. Zdaniem BOR, niezgodne z zaleceniami producenta opon były też instrukcje poprzedników dotyczące głębokości bieżnika.

Na konferencji nie wyjawiono, co było bezpośrednią przyczyną zdarzenia. Na pytanie, czy opona została uszkodzona jeszcze przed wjazdem na autostradę, podczas dowożenia prezydenta na stok narciarski, wiceszef BOR Jacek Lipski odpowiedział, że "nie ma jeszcze informacji w tym zakresie". A później dodał: - Realne przyczyny zdarzenia wyjaśni prawdopodobnie postępowanie karne.

Tak wygląda rozerwana opona prezydenckiego BMW [ZOBACZ ZDJĘCIA]

Decyzją przełożonych po wypadku pracę stracił dyrektor pionu transportu w Biurze Ochrony Rządu. BOR nie zdradził jednak wszystkich wniosków z przygotowanej ekspertyzy. W konferencji nie wziął też udziału Mariusz Błaszczak, mimo że wcześniej kilkukrotnie zabierał głos w sprawie wypadku na A4.

Do zarzutów obecnego kierownictwa BOR odniósł się były szef Biura. - Nie przypominam sobie, bym podpisywał instrukcję ws. używania prezydenckich limuzyn - powiedział w TVP Info generał Marian Janicki . Jak dodał, kiedy on rządził Biurem wpływ na zmianę opon w samochodach VIP-ów miał przebieg samochodu a nie wiek opony.

Zdaniem Janickiego pracę straciła niewłaściwa osoba - dyr. pionu transportu BOR, jak mówi b. szef służby, nie przydziela prezydentowi limuzyny. - O przydziale prezydentowi limuzyny decyduje szef ochrony - zaznaczył w TVP Info.

Inne przyczyny wypadku?

Wczoraj dziennikarze "Gazety Wyborczej" pisali o innych, ważniejszych zdaniem redakcji przyczynach incydentu. Są to:

PO PIERWSZE Prezydent w warunkach zimowych, a takie panowały w momencie przejazdu, nie powinien być wieziony pojazdem z napędem na jedną oś. Niedopatrzeniem BOR było zrezygnowanie z auta z napędem 4x4. Co ciekawe, z tego typu pojazdu w kolumnie wiozącej głowę państwa korzystali ochroniarze.

PO DRUGIE Do uszkodzenia opony doszło najprawdopodobniej na terenie górskim, podczas gdy ochroniarze zawozili prezydenta pod wyciąg narciarski.

PO TRZECIE Pracownicy BOR nie sprawdzili odpowiednio trasy przejazdu, na której wcześniej doszło do dwóch wypadków. - A jak mieliśmy zmienić trasę? Wiedzieliśmy, że jest wypadek na pewnej części drogi, ale prawa część była pusta. Tam nie było żadnego zagrożenia - wyjaśniał dziś wiceszef BOR.

PO CZWARTE Potężne, pancerne BMW nie powinno być eksploatowane na tak długiej trasie. Sugeruje się, by tak ciężkie i masywne auto było przewożone specjalną lawetą, a prezydent powinien się do niego przesiąść dopiero w końcowym etapie podróży.

Zdaniem dziennikarzy "Gazety Wyborczej" , do wypadku mogło dojść też z innego, bardziej prozaicznego powodu. Wszystkie opony zostały bowiem zakupione we wrześniu 2010 roku - tak wynika z informacji "Wiadomości" TVP - a gwarancja ogumienia wynosi 36 miesięcy. Nieoficjalne źródła "Wyborczej" podają również, że po incydencie wymieniono opony we wszystkich pancernych wozach BOR.

Sugestie, niedopowiedzenia

Po incydencie na A4 niektórzy politycy i prawicowi komentatorzy sugerowali, że pęknięcie opony w prezydenckiej limuzynie nie jest przypadkiem. Kilka godzin po tym zdarzeniu Mariusz Błaszczak sugerował też, że szef BOR ma już wstępne hipotezy.

- To jest domena obecnie rządzących polityków. Oni bardzo często szafują takimi niedopowiedzeniami i określeniami, w których nie do końca wiadomo, o co chodzi - mówił w rozmowie z Gazeta.pl ekspert ds. terroryzmu, Krzysztof Liedel .

Zobacz wideo

Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!

Czy konferencja BOR wyjaśniła przyczyny wypadku prezydenckiej limuzyny?
Więcej o: