Kajetan P. poszukiwany za brutalne zabójstwo zatrzymany na Malcie. "Zostawiał po sobie ślady"

1. Policja zatrzymała poszukiwanego Kajetana P. na Malcie 2. Mężczyzna jest podejrzany o zabójstwo kobiety 3. Na miejscu są policjanci z Poznania i funkcjonariusze CBŚP

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas Informację o zatrzymaniu podejrzanego w Republice Malty podał Andrzej Borowiak, rzecznik Komendy Wojewódzkiej Policji w Poznaniu. Informację potwierdził rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie.

Mężczyzna miał uciekać przez Niemcy i Włochy. - Podczas przemieszczania się po Europie pozostawiał pewne ślady, w tym ślady telekomunikacyjne, które były sprawdzane i funkcjonariusze podążali tymi śladami przez Europę - poinformowano podczas konferencji prasowej Prokuratury Okręgowej.

Na Malcie byli dwaj funkcjonariusze policji z Poznania, a zatrzymania dokonano przy współpracy z policją maltańską. Rzecznik podał, że wdrożono już procedurę przekazania ściganego na podstawie Europejskiego Nakazu Ścigania, ale może to potrwać nawet kilka tygodni.

Ucieczka do Afryki

Do zatrzymania Kajetana P. doszło w mieście Valetta, w stolicy Malty. - Był zdziwiony. Został zatrzymany przy wyjściu z autobusu, przemieszczał się. Posiadał przy sobie rzeczy osobiste, m.in. nóż - poinformował mł. insp. Andrzej Szymczyk pełniący obowiązki komendanta głównego policji.

Zdjęcie z zatrzymania pokazał portal Times of Malta.

Polscy funkcjonariusze współpracowali z miejscowymi policjantami i urzędnikami konsulatu Tunezji. - Jak się okazało osoba podejrzana chciała udać się do jednego z krajów Afryki Północnej - powiedział Szymczyk. Z Polski do Niemiec P. przemieszczał się pociągiem, a z Włoch do Malty przedostał się promem. Nie wiadomo, jak podróżował z Niemiec do Włoch.

Z naszych informacji wynika, że Kajetan P. przypłynął na Maltę z Sycylii, 9-go lutego. Od tego czasu ukrywał się w hotelu Asti, oddalonym o ok. kilometr od dworca autobusowego, gdzie dokonano zatrzymania.

Nie ma mowy o kanibalizmie

Jakie będzie dalsze postępowanie wobec Kajetana P, gdy ten dotrze już do Polski? Rzecznik prokuratury tłumaczył, że czas zależy od wydawanych opinii, m.in. sekcji zwłok, opinii histopatologicznej i toksykologicznej. - Podejrzany będzie też z całą pewnością poddany opinii sądowo-psychiatrycznej. Niewykluczone, że biegli zawnioskują o przeprowadzenie obserwacji, która trwa cztery tygodnie i może zostać przedłużona - dodał.

Nowak zaprzeczył jakoby służby miały informacje dotyczące kanibalizmu P. Wiadomo też, że w mieszkaniu podejrzanego nie znaleziono ludzkich kości, znaleziono tam tylko kość zwierzęcą.

Poszukiwania Interpolu

Za Kajetanem P. poszukiwanym za zabójstwo 30-letniej kobiety, wystawiono tzw. czerwoną notę Interpolu, która była informacją dla policji innych krajów, że poszukiwany jest bardzo niebezpiecznym przestępcą.

Śledztwo w tej sprawie prowadzi Prokuratura Okręgowa w Warszawie, która przesłuchała kilkunastu świadków. Dokonano także kilkunastu oględzin, kilku przeszukań oraz powołano biegłych. - Zgromadzony materiał dowodowy uzasadnił dostatecznie podejrzenie, iż czyn został popełniony przez Kajetana P. - poinformował rzecznik tej prokuratury Przemysław Nowak.

Dwa dni po zbrodni przygotowano zaocznie zarzut zabójstwa

Przypomniał, że 5 lutego, dwa dni po odnalezieniu zwłok kobiety, prokurator sporządził postanowienie o przedstawieniu P. zarzutu zabójstwa, a sąd nakazał jego aresztowanie. 6 lutego prokurator wydał postanowienie o poszukiwaniu podejrzanego listem gończym, a 8 lutego sąd wydał ENA. - W tym dniu wszczęto poszukiwania międzynarodowe - podkreślił prok. Nowak

27-letni bibliotekarz

27-letni bibliotekarz jest podejrzany o zabójstwo młodej kobiety, do którego doszło na początku lutego w Warszawie. W jednym z mieszkań na Żoliborzu wezwani do pożaru strażacy znaleźli w nadpalonym worku ciało młodej kobiety. Było okaleczone, bez głowy. Głowę odnaleziono później w plecaku, w tym samym mieszkaniu. Z ustaleń prokuratury wynika, że mężczyzna zabił Katarzynę J. w mieszkaniu na Woli, a następnie przewiózł jej ciało do wynajmowanego przez siebie mieszkania na Żoliborzu.

Zobacz wideo

Chcesz wiedzieć więcej i szybciej? Ściągnij naszą aplikację Gazeta.pl LIVE!

Więcej o: